czwartek, 31 stycznia 2013

Podsumowanie stycznia

11 komentarzy:
Ostatni dzień miesiąca, czyli czas na podsumowanie stycznia!
Przeczytane książki:
  1. "Niewiarygodne. Pretty Little Liars" Sara Shepard (320 stron)
  2. "Zepsute. Pretty Little Liars" Sara Shepard (314 stron)
  3. "Miasto Szkła" Cassandra Clare (526 stron)
  4. "Siostry Pancerne i pies" Agnieszka Tyszka (144 strony) 
  5. "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins (351 stron)
  6. "Dom nad morzem" Santa Montefiore (607 stron) 
  7. "Miasto Upadłych Aniołów" Cassandra Clare (436 stron)  
Napisałam recenzje wszystkich tych książek oprócz "Zepsutych", ale jeszcze ich nie opublikowałam :)
Ilość przeczytanych stron: 2698
Ilość stron na dzień: około 87
Liczba wstawionych na bloga recenzji: 8
Liczba wszystkich wpisów na bloga: 11
W styczniu dołączyłam do trzech wyzwań:
Czytam fantastykę
Paranormal Romance
Z półki

Najlepsza książka, jaką przeczytałam w tym miesiącu, to zdecydowanie Igrzyska śmierci (swoją drogą, dzisiaj śniły mi się *_*)
A na drugim miejscu jest Miasto Szkła ^^
Jestem zadowolona z wyników i mam nadzieję, że w lutym też będą dobre ;) A teraz wracam do czytania "Miasta Zagubionych Dusz" <3
I już niedługo w kinie będą "Piękne istoty" ^^ Zamierzam też pójść na "Niemożliwe", ale ciekawe co z tego wyjdzie ;)
Pozdrawiam!

wtorek, 29 stycznia 2013

"Nieśmiertelny" Gillian Shields

12 komentarzy:

Autor: Gillian Shields
Tytuł: Nieśmiertelny
Tytuł oryginału: Immortal
Wydawnictwo: Amber
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2010
Liczba stron: 303
Cena: 29,80 zł

Evie zostaje wysłana przez ojca do Wyldcliffe Abbey, elitarnej szkoły z internatem dla dziewcząt. Babcia, która się nią opiekowała, zachorowała i dziewczyną nie ma kto się zająć. Staje się jedną z nielicznych w szkole stypendystek, które zostają zmuszane do sprzątania naczyń po jedzeniu i wzorowego zachowywania się. Jednak Evie to jakoś nie wychodzi i cały czas pakuje się w kłopoty. Nocami spotyka się z tajemniczym Sebastianem, a za dnia sprzecza się z wrednymi koleżankami. Coraz częściej przytrafiają jej się dziwne rzeczy – miewa wizje, w których widzi dziewczynę bardzo podobną do siebie, ale przybywającą jakby z przeszłości. Czyżby nieznajoma chciała jej coś przekazać?
Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się ambitnej lektury. Byłam niemalże pewna, że „Nieśmiertelny” nie wniesie nic do mojego życia. Czasem lubię się pomęczyć z takimi gniotami, żeby bardziej doceniać inne książki. Wzięłam ją po to, aby zobaczyć, co jeszcze nawymyślają autorzy dla pieniędzy i sławy. Jak widać, pomysły im się nie kończą…
Po pierwsze, fabuła. Nie do końca dopracowana. Niektóre wydarzenia nie miały sensu i zastanawiam się, po co autorka umieściła je w książce. Chyba po to, by miała więcej stron. W ogóle nie podobały mi się spotkania Evie z Sebastianem. Były… mdłe, a nie tajemnicze, jakie miały być. Oczywiście główna bohaterka od razu zakochała się w chłopaku wyglądającym jak książę z bajki. Choć bardzo chciała przestać się z nim widywać, nie mogła wytrzymać bez niego choćby jednej nocy i narażała siebie na ostrzeżenie od wymagającej dyrektorki. Ach, jakie to romantyczne!
Po drugie, bohaterowie. Tu już jest zupełne dno. Jedyną wartą uwagi postacią była Sara, którą jako jedyną polubiłam. Tylko ona wywoływała u mnie pozytywne emocje i uśmiech na twarzy. Evie, taka głupiutka, naiwna dziewczynka, którą pani Shields nieudolnie wykreowała. Jej przemyślenia sprawiały, że chciałam rzucić książką o ścianę, co nieczęsto się u mnie zdarza. A Sebastian… Stworzony na siłę, który oczywiście okłamywał z miłości swoją ukochaną. Im bardziej zagłębiałam się w historię, tym bardziej mnie irytował. A jego relacja z ukochaną stypendystką wydawała się taka sztuczna.
Po trzecie, styl autorki. Gillian Shields posługiwała się prostym językiem, ułatwiającym czytanie, co akurat wyszło na dobre. W niektórych momentach umiała mnie zainteresować, choć cały czas nieudolnie próbowała wprowadzić klimat gotyckiego romansu i powieści grozy, jakimi się cechuje ta powieść według opisu z tyłu okładki. Robiła to „na siłę”, przez co książka wydawała się jeszcze bardziej sztuczna i trudniejsza do zniesienia.
Jedyne, co mi się podobało, to fragmenty z pamiętnika lady Agnes, które były dość ciekawe, choć też nie zawsze. Niestety i tu pani Shields nie popisała się oryginalnością, gdyż taki motyw już w innych utworach występował.
Okładka też mi się nie podoba, nie ma w sobie tego „czegoś”. Kolorystyka dość ładna, choć nic nadzwyczajnego. Tylko ten błękit przyciąga wzrok, dobrze dobrany odcień.
„Nieśmiertelny” nie ma w sobie nic, co mogłoby być powodem, dla którego warto to przeczytać. Ot, kolejne czytadło. Kolejny gniot w moich rękach. Zdecydowanie nie polecam.
Moja ocena: 2/10

WYZWANIE: PARANORMAL ROMANCE; CZYTAM FANTASTYKĘ

sobota, 26 stycznia 2013

"Niebo usłane grzechami" Karina Wojciechowska

3 komentarze:

Autor: Karina Wojciechowska
Tytuł: Niebo usłane grzechami
Wydawnictwo: E-bookowo
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 171
Cena: 26 zł

Kaja, kiedy znów ma kłopoty z miłością, postanawia wyjechać na jakiś czas do Grecji, aby zacząć życie od nowa. Zabiera ze sobą przyjaciółkę i razem spędzają kilka szalonych miesięcy. Zaczynają pracę w barze, poznają Grecję od innej strony, a także znajdują nowych facetów. Bohaterka odkrywa jednak, że to nie to, czego potrzebuje i postanawiają wrócić do Polski. Jednak na lotnisku czeka je niemiła sytuacja – zostają aresztowane i nawet nie zostały poinformowane za co. Zanim cała sprawa się wyjaśni, Kaja ma czas na zastanowienie się nad swoim życiem i wspomina dobre, jak i złe chwile. A wszystko kręci się wokół konkursów piękności.
Karina Wojciechowska w 1991 roku wygrała konkurs Miss Polonia, a 1992 Miss Planet. Wiedziała więc, o czym pisze, wiedziała jak naprawdę wyglądają konkursy piękności, jak są traktowane kandydatki i jak wygląda życie po wygranej. W jej książce można znaleźć elementy biograficzne, ale nie sądzę, żeby wszystko, co opisała naprawdę wydarzyło się w prawdziwym życiu. Moim zdaniem chciała ukazać inną stronę, tę gorszą, wyborów miss, wykreowała bohaterkę podobną do siebie, która zdobyła takie same tytuły i pokazać też, że w życiu nie zawsze jest tak łatwo. Czasem przypomina prawdziwe piekło, ale kiedyś musi się ono skończyć i „na końcu piekła zobaczyć można błękit nieba” (jest to tytuł ostatniego rozdziału).
Spodobał mi się pomysł autorki, aby bohaterka wspominała to wszystko w więzieniu. Dzięki temu nie musiała opisywać wszystkiego od początku i z większymi szczegółami, gdyż były to zwykłe wspomnienia, niektóre oddzielała spora przestrzeń czasowa. Muszę przyznać, że bardzo zaciekawiły mnie te opisy konkursów piękności. Zawsze wiedziałam, że nie są one takie kolorowe, jakby się mogło wydawać i kandydatki muszą pocierpieć, ale nigdy nie czytałam książki w tej tematyce. Oczywiście tych konkursów w książce nie było aż tak dużo, ale to dzięki nim bohaterka tyle cierpiała, tyle się nauczyła, zdobyła sławę i potrafiła czasem znaleźć szczęście, które szybko znikało.
Książkę czytałoby się przyjemniej, gdyby nie język autorki, który był prosty, pisała to, co myślała w danej chwili i szybko przeskakiwała z jednego tematu na drugi. Wolę, kiedy jest nieco więcej opisów, które działają na moją wyobraźnię i kiedy język jest bardziej plastyczny, bogaty, obrazowy. Na tym się trochę zawiodłam.
Nie była to nazbyt ambitna lektura, czytało się lepsze powieści, bardziej dopracowane, ale trochę mnie poruszyła i sądzę, że przez jakiś czas o niej nie zapomnę. Przedstawiała historię kobiety doświadczonej przez życie. Nie tylko wiele razy zawiodła się na miłości, ale zobaczyła okrucieństwo świata. Była wykorzystywana przez różnych ludzi, kiedy sądziła, że poznała tego jedynego, zawsze coś musiało stanąć na drodze. Często brakowało jej pieniędzy na życie, wygrana wyborów miss wcale nie przyniosła jej bogactwa, tylko więcej obowiązków. Musiała także pogodzić się ze śmiercią ukochanej osoby. Po tych wszystkich trudnościach, w końcu zrozumiała, że to dzieci przynoszą jej najwięcej szczęścia i dla nich żyje, one są najważniejsze i zamierza poświęcać dla nich jak najwięcej czasu i dobrze wychować.
Nie każdemu ta książka musi się spodobać, ktoś może uznać ją za banalną i nudną, powiedzieć, że to wszystko już było, dlatego nie będę nikomu jej polecać. Ten, kto ma ochotę, sięgnie, kogo zachęciłam lub zaciekawiłam, ten przeczyta. Mogę nazwać tę książkę dobrą, ukazującą prawdziwe życie, pełne trudów, cierpień i trosk, ale takich książek można powiedzieć, że jest wiele. Dla każdego co innego jest prawdziwym życiem. Dlatego zostawiam taką ocenę, a nie inną. Pośrednią. Sami oceńcie, czy powinna pójść w dół, czy w górę.
Moja ocena: 5/10

Za e-booka dziękuję portalowi Zaczytajsie.pl

piątek, 25 stycznia 2013

"Skrzydła Laurel" Aprilynne Pike

15 komentarzy:

Autor: Aprilynne Pike
Tytuł: Skrzydła Laurel
Tytuł oryginału: Wings
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Miejsce i rok wydania: Wrocław 2010
Liczba stron: 257
Cena: 29,90 zł

Laurel od zawsze zachowywała się inaczej niż jej rówieśnicy. Je tylko warzywa i owoce, inne produkty jej szkodzą i pije tylko Sprite’a. Nigdy nie była u lekarza, nigdy się nie skaleczyła. Myje włosy tylko wodą. Do tej pory uczyła się w domu, ale w końcu rodzice zdecydowali, że w szkole będzie jej lepiej. Pierwszy dzień wcale nie jest łatwy, choć poznaje bardzo miłego Dawida, który pomaga jej w nauce i staje się przyjacielem godnym zaufania. Pewnego dnia Laurel odkrywa u siebie na plecach mały punkcik, który zaczyna się powiększać, aż pewnego dnia…
Aprilynne Pike urodziła się w Salt Lake City, a dorastała w Phoenix, w stanie Arizona, gdzie obecnie mieszka z mężem i trójką dzieci. Zadebiutowała w 2009 roku powieścią „Skrzydła Laurel”, która długo utrzymywała się na liście bestsellerów. Rok później wydała kolejną część cyklu o Laurel – „Magia Avalonu”. Niebawem pojawi się w Polsce czwarty, czyli ostatni tom, „Moc przeznaczenia”.
Moją uwagę na tę serię zwrócił temat wróżek. Lubię o nich czytać, choć nie zawsze trafiam na powieść wartą uwagi. Jeszcze nie zniesmaczyłam się na tyle, żeby porzucić poszukiwania czegoś dobrego. Czy „Skrzydła Laurel” okazały się tym „czymś”?
Pierwszą rzeczą, o której trzeba powiedzieć, są wróżki. Autorka wykreowała niesamowite istoty, choć w tej części nie za wiele się o nich dowiadujemy i jeszcze nie za bardzo da się je ocenić. Tym, co zapadło mi w pamięci, był fakt, że owe stworzenia są roślinami i w ich żyłach nie płynie krew, nie mają serca. Dość ciekawy pomysł, ale mało rozwinięty. Zastanawia mnie, co znajduje się „w środku” takich wróżek :)
W książce pojawia się tak dobrze znany nam trójkącik miłosny. Laurel poznaje na biologii (!) Dawida, który jest taki kochany, pomocny, wyrozumiały, delikatny, mądry i można by tak wymieniać mnóstwo dobrych cech, bo złych oczywiście nie ma. Wygląda znajomo? To jeszcze nic, przejdźmy dalej… Jakiś czas później spotyka tajemniczego Tamaniego, który powoli zaczyna wprowadzać ją w świat wróżek. Od samego początku widać, jak bardzo jest zakochany i próbuje zwrócić uwagę Laurel, odciągnąć od Dawida, ale zdecydowanie bardziej polubiłam właśnie jego. A zachowanie głównej bohaterki doprowadzało mnie do szału. Nie mogła się na nic zdecydować i cały czas czuła, że spędzając czas z jednym, zdradza drugiego.
Autorka posługuje się prostym językiem, który ułatwia czytanie. Niestety było zdecydowanie za dużo mało inteligentnych dialogów. Nieliczne opis sprawiały, że ciężko wyobrazić sobie miejsca, w których przebywali, a także wygląd bohaterów.
Wiele momentów w książce było po prostu nudnych, przez co czytanie niemiłosiernie się ciągnęło. Dopiero przez ostatnie sto stron coś się działo i wchłaniałam tę opowieść z zainteresowaniem.
Okładka nie przypadła mi do gustu, moim zdaniem za dużo na niej różu, który przyprawia mnie o mdłości. Jedyne co mi się w niej podoba, to tytuł. Ładnie wygląda.
Wszystkie te czynniki sprawiają, że „Skrzydła Laurel” mogę uznać za powieść przeciętną. Jeżeli ktoś spodziewa się ambitnej lektury, to takiej nie dostanie i radzę od razu wybrać coś innego. A wszystkim innym nie polecam, ani nie odradzam. Po drugą część sięgnę z ciekawości, może będzie lepsza, ale mimo wszystko, muszę wznowić swoje poszukiwania dobrego czytadła o wróżkach. Ta książka jest dobra jako tzw. „odmóżdżacz”.
Moja ocena: 5/10
 

środa, 23 stycznia 2013

Parę słów o April, czyli The Versatile Blogger

7 komentarzy:
Zostałam nominowana do zabawy przez Agnieszkę, za co bardzo dziękuję :)

Zasady:
Każdy nominowany Blogger powinien:
  • podziękować każdemu nominującemu Bloggerowi u niego na blogu
  • pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie na blogu
  • ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
  • nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
  • poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów
 No więc oto siedem faktów o mnie:
  1. Mam na imię Klaudia i gdy byłam trochę młodsza, strasznie nie podobało mi się to imię. Wolałam mieć wtedy jakieś bardziej bajkowe ^^ Teraz jednak uważam, że nie jest takie złe :)
  2. Bardzo lubię zwierzęta. Wszystko jedno czy pies, czy kot, czy słoń ;) Uważam, że wszystkie są piękne i kochane. Przez to od jakiegoś czasu chcę być wegetarianką. Nie zrezygnowałam całkiem z mięsa, czasem zjem, ale ono strasznie mnie obrzydza i jak sobie wyobrażam zwierzątko, które musiało na nie poświęcić życie, to nie dam rady nic przełknąć. Niestety mama wmusza we mnie wszelkie obiady, ale już sobie postanowiłam, że kiedy się wyprowadzę to już nigdy nie zjem mięsa. Mam nawet na komputerze folder z przepisami wegetariańskimi :) Jeszcze bardziej przekonał mnie do tego fakt, że nie jedzenie mięsa jest zdrowsze, jeżeli potrafi się ułożyć dietę z wystarczającą ilością witamin, białka itd. I wegetarianie podobno żyją dłużej! :D
  3. Strasznie się boję pająków. Nawet takich malutkich, których prawie nie widać. Któregoś razu prawie serce mi stanęło, kiedy się zorientowałam, że chodzi mi wielki pająk po nodze. Czytałam wtedy książkę. Nawet nie wiem, gdzie później poszedł, nikt nie mógł go znaleźć, a ja tylko wkurzyłam mamę, bo był późny wieczór, a ona już spała. Bałam się później siedzieć w swoim pokoju i noc przespałam na podłodze w pokoju siostry ^^
  4. Jestem pedantką, jeżeli chodzi o książki. Wszystkie moje skarby muszą równo stać na półkach, często patrzę, czy nie mają żadnego zagięcia. Nie mogę pozwolić na to, aby na okładce była jakaś większa szkoda, choć kilka moich książek takie ma (już zdążyłam się z tym pogodzić). Nie wyobrażam sobie, aby ktoś mógł zaginać rogi kartek, aby zaznaczyć stronę. Książki są jak moje małe dzieci i staram się o nie dbać :) Dla niektórych może wydawać się to dziwne, ale już się przyzwyczaiłam.
  5. Nienawidzę oglądać telewizji. Nie potrafię tak jak mój tata i siostra siedzieć i bezmyślnie oglądać każdy film, jaki leci. Kiedyś tak robiłam, jak jeszcze tak dużo nie czytałam, ale nie czułam się z tym dobrze. Tylko jak leci jakiś ciekawy film to mogę raz na jakiś czas obejrzeć. I seriale. Oglądam "Słodkie kłamstewka", "Tajemny Krąg", "Pamiętniki wampirów" oraz czasem "Czarodziejki". Tak naprawdę ostatnio tylko seriale oglądam, ale też w niewielkich ilościach. Z "Czarodziejkami" na razie dałam sobie spokój, tylko czasem obejrzę jeden odcinek. Obecnie oglądam "Tajemny Krąg", który jest tylko we wtorki i "Pamiętniki wampirów" w Internecie. Tak wygląda moja przygoda z telewizją :)
  6. Czasem próbuję swoich sił w gotowaniu. Jak już się wezmę za upieczenie ciasta, to wychodzi nieźle :) Dzisiaj będę robić ciastka z przepisu wegetariańskiego XD I rysuję. Rzadko, ale jak zacznę to efekty mi się podobają. Głównie mangę, bo podobają mi się te oczy, a zwykłych ludzi nie potrafię ;)
  7. Jestem optymistką, ale nie od zawsze. Dopiero od mniej więcej 1,5 roku ;) Potrafię się cieszyć z najmniejszych rzeczy i nawet kiedy jest bardzo źle, potrafię znaleźć światełko w ciemnym tunelu :) Choćby podziwianie pięknych widoków poprawia mi humor.
Mogłabym w sumie dodać więcej, ale miało być siedem, to jest :) Na początku chciałam napisać o chemii, ale to już wiecie z mojego opisu. Mogę jedynie dodać, że chcę iść na profil biol-chem i być farmaceutką, pracować w aptece. Jeszcze biorę pod uwagę robienie leków ^^ Wszyscy mi to odradzają (biol-chem oczywiście), ale jestem uparta ;)
Nikogo już nie nominuję, chyba wszyscy brali udział w zabawie, ale jeżeli ktoś ma ochotę, to zapraszam, możecie czuć się przeze mnie nominowani :)
Pozdrawiam!

poniedziałek, 21 stycznia 2013

"Siostry Pancerne i pies" Agnieszka Tyszka

7 komentarzy:

Wydawnictwo: Egmont
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2012
Liczba stron: 144

W pewnej starej willi, odziedziczonej po prababce, mieszkają cztery całkiem różne siostry wraz z matką i psem. Matka to ekolożka, która nie chce znaleźć normalnej pracy, spędza godziny na zakupach, aby dokładnie poznać zawartość produktów, nie je mięsa i nie uznaje odświeżaczy powietrza, które mogą powodować raka. Róża w wolnych chwilach szyje sobie ubrania, którymi wszyscy się zachwycają i przeżywa pierwszą miłość. Jaśmina cały czas chodzi wkurzona, siostry ją irytują i nie może kupić markowych ciuchów. Hortensja mieszka we własnym świecie, wiecznie czegoś zapomina i coś gubi. Georginia, najmłodsza z sióstr, jest najlepiej we wszystkim zorientowana, szybko wszystkiego się uczy, ale wydaje się, że żyje w bajkowym świecie. Siostry często się kłócą, ale po tym, jak pies zachorował muszą zacząć razem działać, aby rodzina była szczęśliwa i wszystko wróciło do normy.
Agnieszka Tyszka jest z wykształcenia polonistką, zajmuje się pisaniem powieści, czasem dłuższych, czasem krótszych. Lubi zachwycać się drobiazgami, czytać książki oraz słuchać śpiewających kobiet. Napisała między innymi „Kawę dla kota”, „M jak dżeM”, „Czego uszy nie widzą” oraz „Siostry Pancerne i pies”.
Kiedy usłyszałam o tej książce, pomyślałam „może być ciekawie, warto spróbować”. Czasem lubię przeczytać lekką, niezobowiązującą powieść, a ta wydawała się właśnie taka. Do tego mała ilość stron. Jak tylko zobaczyłam na nakanapie.pl w rozdaniu tę książkę, postanowiłam spróbować i zgłosiłam się. Po cichu liczyłam na swoje szczęście i się udało. Tak właśnie „Siostry Pancerne i pies” trafiły w moje ręce.
Spodziewałam się trochę lepszej książki, z którą będę mogła spędzić kilka krótkich chwil, ale niestety powieść nie do końca spełniła moje oczekiwania. Wiem, że nie powinnam wymagać zbyt wiele, ale i tak jestem trochę rozczarowana. Nie chodzi o to, że książka mi się nie spodobała, bo nie była zła, ale liczyłam na coś innego. Może jest to spowodowane tym, że jeszcze tego samego dnia skończyłam fantastyczną książkę i jeszcze byłam przy niej myślami. Jednak kiedy tak teraz myślę o „Siostrach…”, uważam, że było całkiem przyjemnie i miło.
Spodobało mi się wykreowanie postaci, szczególnie sióstr i matki. Co prawda dwóm najmłodszym, Teśce i Gieni, nie poświęcono tak dużo uwagi jak Róży i Jaśce, to i tak od razu widać ich odmienny charakter. Jaśki na początku strasznie nie lubiłam, wyżywała się na innych i nie potrafiła okazać współczucia, ale na końcu wydawała się zupełnie inną osobą, kiedy poradziła sobie z trudnościami. Mogłam się z nią utożsamić, gdyż mam podobne problemy i potrafiłam ją zrozumieć. Bardzo spodobał mi się charakter Róży i to ona wzbudzała we mnie największą sympatię. Wspierała siostry oraz matkę, zawsze można było na nią liczyć.
Książka momentami była nudna. Tak naprawdę nie było żadnego kluczowego momentu, wydarzenia, na którym skupiałaby się cała akcja i to mnie najbardziej rozczarowało. Został przedstawiony fragment życia sióstr Pancernych, od choroby psa, co po jakimś czasie zbliżyło je do siebie. Cały czas czekałam na jakąś akcję, żeby stało się coś ważniejszego, przełomowe wydarzenie, ale nic takiego nie było. Jeżeli pewne informacje miały zaskoczyć, wcale tego nie zrobiły, wręcz przeciwnie – spodziewałam się ich.
Styl autorki jest lekki i prosty, dzięki czemu łatwo i szybko czyta się powieść. Nie jest to więc ambitna lektura i nigdy taką nie będzie. Ot, taka zwykła historia o czterech siostrach. Ale oczywiście zawsze mogło być lepiej i trzeba o tym pamiętać.
„Siostry Pancerne i pies” trochę mnie rozczarowały. Przez pięćdziesiąt, może sześćdziesiąt stron nic się nie działo i było nudno. Dalej już trochę lepiej, dlatego że postaci zostały przedstawione i autorka mogła ruszyć dalej. Sądzę, że książka bardziej spodoba się jedenasto-, dwunastolatkom, gdyż dziewczęta w takim wieku zazwyczaj lubią takie lekkie lektury czytać. Dla mnie to była zwykła powieść na parę godzin i pewnie szybko o niej zapomnę.
Moja ocena: 6/10

Za książkę dziękuję portalowi nakanapie.pl


piątek, 18 stycznia 2013

"Ja, diablica" Katarzyna Berenika Miszczuk

14 komentarzy:

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Ja, diablica
Wydawnictwo: W.A.B.
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2010
Liczba stron: 416
Cena: 39,90 zł

Wiktoria umarła. Nie do końca pamięta, jak zginęła. Ważniejsze jest to, że trafiła do Piekła. I właśnie została jedną z nielicznych diablic. Odtąd będzie brała udział w targach o dusze, będzie musiała walczyć o dusze umarłych, aby poszły do Piekła. Dostała też moc, dzięki której życie/nieżycie jest łatwiejsze oraz klucz, który może ją przenieść w każde miejsce – w Piekle i  na Ziemi. Wiki wykorzystuje to, aby powrócić do dawnego życia, znów widzieć Piotrusia, w którym była szaleńczo zakochana… Ale w Piekle jest jeszcze Beleth – piekielnie przystojny diabeł, który pomaga jej przystosować się do nowej sytuacji. Czy Wiki zdoła zapomnieć o dawnym życiu? Czy zacznie coś czuć do Beletha?
Katarzyna Berenika Miszczuk to studentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W wieku piętnastu lat napisała swoją pierwszą powieść, „Wilk”, a wydała ją trzy lata później. Ukazała się także kontynuacja – „Wilczyca”. Pani Miszczuk napisała także trylogię: „Ja, diablica”, „Ja, anielica”, „Ja, potępiona”.
Po wielu, naprawdę wielu przeczytanych recenzjach tej książki (oczywiście bardzo pozytywnych!), nie byłabym sobą, gdybym nie sięgnęła po „Diablicę”. Lubię sama się przekonać, czy powieść jest aż tak dobra, jak powiadają inni. Często okazuje się, że jest, jednak są przypadki, kiedy lektura nie przypadła mi do gustu aż tak, jak innym. Muszę jednak stwierdzić, że „Ja, diablica” nie była żadnym wyjątkiem. Czytało się ją nadzwyczaj przyjemnie.
Umiejscowienie akcji w Piekle okazało się fantastycznym pomysłem. Autorka świetnie sobie poradziła, wykreowała interesujące i wspaniałe miejsce, bardzo dobrze je przedstawiła. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że Piekło, pełne potępionych dusz, może być tak rozrywkowe. Imprezy, alkohol, znane osoby i do tego magia… Oczywiście to ostatnie to jedynie przywilej diabłów.
Bohaterowie także zostali świetnie stworzeni. Autorka nie zapomniała nikomu poświęcić wystarczającej ilości czasu. Wiktorii, głównej bohaterki nie da się nie polubić. Do niej przywiązujemy się najbardziej, gdyż jest pierwszoosobowa narracja. Poznajemy wszystkie jej myśli i to ona towarzyszy nam przez całą powieść. Jest przesympatyczną i zabawną główną bohaterką. No i Beleth… Także wzbudził we mnie pozytywne uczucia. Był taki uroczy, ale czasem zachowywał się bezczelnie. Szczególnie w stosunku do Piotrka, którego także ogromnie polubiłam. Nie można też nie wspomnieć o Kleopatrze. Często mnie rozśmieszała i była bardzo oryginalną postacią, o której nie da się zapomnieć.
Katarzyna Berenika Miszczuk posługuje się bardzo ciekawym i plastycznym językiem, dzięki któremu powieść czyta się w błyskawicznym tempie. Bardzo lubię, kiedy książki tak mnie wciągają. Do tego wielka dawka humoru… Jeszcze nigdy tak nie śmiałam się przy książce. Naprawdę. „Ja, diablica” to pierwsza powieść, przy której dosłownie tarzałam się po podłodze ze śmiechu. Musiałam na chwilę odkładać lekturę, żeby się uspokoić.
Po przeczytaniu tak świetnej pierwszej części, zgrzeszyłabym, gdybym nie przeczytała kolejnej. Szkoda, że nie wszystkie książki są tak wspaniałe. Wtedy mogłabym tylko czytać i czytać… „Ja, diablica” to powieść z pewnością warta przeczytania i ten, kto jeszcze tego nie zrobił, niech koniecznie nadrobi zaległości. Po raz pierwszy śmiałam się na głos przy czytaniu! Bardzo się cieszę, że miałam okazję zapoznać się z treścią tej książki. I polecam ją wszystkim innym.
Moja ocena: 10/10


***
Witajcie :) U mnie zaczynają się już ferie, więc spodziewajcie się wielu (a przynajmniej mam taką nadzieję :)) recenzji. Zamierzam napisać ich ponad osiem, aby nadrobić wszystkie zaległości. I na Waszych blogach też, bo ostatnio nie miałam czasu na czytanie recenzji, a widziałam wiele ciekawych :) I chcę też pooglądać trochę seriali, głównie "Pamiętniki wampirów" i anime ;) A teraz wracam do cudownego "Miasta Szkła" ^^
Pozdrawiam!

niedziela, 13 stycznia 2013

Stosik noworoczny 1/2013 (4)

21 komentarzy:
Hej, przyszła pora na nowy stosik :) Dość długo zbierałam do niego książki, nie chciało mi się dodawać mniejszych (tak wiem, jestem leniem :)). Jestem strasznie z niego zadowolona, mam znowu dużo perełek i spełniłam trochę marzeń czytelniczych ^^ No więc przyjrzyjcie się im bliżej :)

Od góry:
  • "Mroczne serce. Przeznaczeni" Lee Monroe - książka, którą od dawna miałam w planach. Słyszałam, że nie jest zbyt dobra, ale chcę się sama przekonać; z wymiany z GumcioBook
  • "Jutro" John Marsden - seria, nad którą prawie wszyscy się tak zachwycają. Mojej koleżance nie za bardzo się podobała, ale mam nadzieję, że ze mną będzie inaczej :) Z promocji w Wydawnictwie Znak.
  • "Zepsute. Pretty Little Liars" Sara Shepard - już przeczytana. Mam mieszane uczucia, trochę wydaje mi się, że autorka celowo przedłuża serię dla pieniędzy, niemniej podobała mi się i chętnie przeczytam kolejną część. Także z promocji w Wydawnictwie Znak (dwie książki w cenie jednej :))
  • "Wampiry z Morganville. Księga 6: Pojedynek" Rachel Caine - seria strasznie mi się podoba i choć nie przeczytałam jeszcze piątej księgi, już dokupuję kolejne :) Z wyprzedaży w Empiku (za 19 zł! *.*)
  • "Drżenie" Maggie Stiefvater - taaaaak!!!! W końcu mam tę książkę!! Jestem niesamowicie szczęśliwa z tego powodu XD Z Empiku.
  • "Atrofia" Lauren DeStefano - z tej książki także bardzo się cieszę. Od dawna chciałam ją przeczytać i niedługo moje marzenie się spełni :) Dostałam na święta :)
  • "Saga księżycowa. Cinder" Marissa Meyer - i kolejna perełka. Po tylu pozytywnych recenzjach jestem prawie pewna, że mi się spodoba ;) Dostałam na święta.
  • "Nadciąga burza" Robin Bridges - książka bardzo mnie intryguje i mam nadzieję, że się na niej nie zawiodę. Dostałam na święta.
  • "Wróżbiarze" Libba Bray - kolejna z najlepszych perełek, jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie książek :) Dostałam na święta.
  • "Przed świtem" Stephenie Meyer - bardzo lubię tę serię, choć znam o wiele lepsze książki. Jest w niej coś takiego, że chce się czytać :) Nie przeczytałam jeszcze trzeciego tomu, ale szybko muszę to nadrobić. Wygrana w konkursie u Tali :)
  • "Delirium" i "Pandemonium" Lauren Oliver - ta trylogia ogromnie mnie ciekawi i już nie mogę się doczekać chwili, kiedy wezmę ją do ręki, usiądę na łóżku i zacznę czytać ^^ Pierwszą część dostałam na Mikołajki (pokazałam mamie promocję na stronie Wydawnictwa Znak, hah :)), a drugą kupiłam na wyprzedażach w Empiku.
  • "Płonący stos. Księga 1" Cate Tiernan - ileż ja miałam przygód z tą książką! Na początku chciałam sobie kupić w Selkarze, była promocja, za 14 zł. Kiedy tata ją odebrał, okazało się, że nie jest w zbyt dobrym stanie, cała pozaginana itd. Chcieliśmy wymienić, ale pani powiedziała, że książka miała taka być! A na stronie nic nie pisało. Więc się wkurzyłam i oddałam. Na szczęście później dostałam ją na Mikołajki ;)
Od góry:
  • "Zbuntowana" Veronica Roth - książka mojej siostry. A ja jeszcze nie przeczytałam pierwszej części! Muszę to koniecznie nadrobić.
  • "Przygody Sherlocka Holmesa" Arthur Conan Doyle - jako że bardzo lubię Holmesa, musiałam kiedyś zdobyć własny egzemplarz. Okazja nadarzyła się w Biedronce. Wiecie ile zapłaciłam? Trzy złote! ^.^
  • "Miasto Szkła", "Miasto Upadłych Aniołów", "Miasto Zagubionych Dusz" Cassandra Clare - już myślałam, że będę musiała czekać rok, może dwa aż przeczytam wszystkie części tej serii, jednak moja koleżanka, również fanka Cassandry Clare, zaoferowała się, że przyniesie mi wszystkie części, których jeszcze nie czytałam, na ferie. U mnie zaczynają się dopiero za tydzień, ale "Miasto Szkła" już zaczęłam ;)
  • "Burza" Julie Cross - już przeczytana i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobała :) Z biblioteki.
  • "Córka medium" Alyxandra Harvey - też już przeczytałam. Bałam się, że książka okaże się gniotem, ale oczarowała mnie :) Z biblioteki.
  • "Siostrzyca" John Harding" - przeczytana, zrecenzowana :) Wspaniała książka. Recenzja tu. Z biblioteki.
  • "Nawiedzony dom" Joanna Chmielewska - moja pierwsza książka Chmielewskiej :) Recenzja tu. Z biblioteki.
  • "Agnes Grey" Anne Brontë - twórczość tych sióstr bardzo mnie interesuje i postanowiła zacząć swoją przygodę z nimi właśnie od "Agnes Grey". Od Wydawnictwa MG.
  • "Poduszka w różowe słonie" Joanna M. Chmielewska - "Sukienka z mgieł" tej autorki oczarowała mnie i zapragnęła przeczytać też tę książkę :) Od Wydawnictwa MG.
  • "Drewniak" Dorota Combrzyńska-Nogala - nie było najgorzej, ale zawsze mogło być lepiej. Recenzja tu. Dostałam już dawno od MG.
  • "Mroczny anioł" Eden Maguire - jedna z gorszych książek, jakie ostatnio czytałam. Recenzja tu. Od nakanapie.pl
I tak prezentują się moje stosiki. Ma jeszcze do mnie przyjść jedna książka od nakanapie i zamierzam też sobie kupić "Trafny wybór" i czwartą część Harry'ego Pottera, której brakuje na mojej półce :) A, no i jeszcze "Piękne istoty", bo niedługo ekranizacja ^^

środa, 9 stycznia 2013

"Tajemny Krąg. Księga 2: Czas buntu, Moc" L.J. Smith

7 komentarzy:

Autor: L.J. Smith
Tytuł: Tajemny Krąg. Księga 1: Czas buntu, Moc
Tytuł oryginału: The Secret Circle: The Captive Part II & The Power
Wydawnictwo: Amber
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2011
Liczba stron: 356
Cena: 35,80 zł

Odkąd Cassie wstąpiła do Kręgu, jej życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Już nie jest taką szarą myszką, jaką była na samym początku, kiedy tylko się przeprowadziła. Zdobyła szacunek nie tylko przyjaciół z Kręgu, ale także innych osób ze szkoły. Narobiła sobie też kłopotów o których nikomu nie może powiedzieć. Żądania Faye stają się coraz bardziej niebezpieczne, zagrażają nie tylko Kręgu, ale całemu miasteczku. Coraz trudniej jej je wykonywać, ale konsekwencje, jakie by poniosła po sprzeciwieniu się, byłyby straszne. Musi też radzić sobie z zakochaniem w Adamie, a nieokazywanie uczuć jest bardzo trudne.
Po przeczytaniu pierwszej części „Tajemnego Kręgu” od razu zabrałam się za drugą księgę. W pierwszej prawie nic nie zostało wyjaśnione, a ja musiałam zaspokoić ciekawość. Kim lub czym jest zła moc, która atakuje New Salem? Dlaczego zabija mieszkańców? Czego chce od Kręgu? Oto pytania, na które odpowiedzi poznajemy po przeczytaniu tego tomu, który jest ostatnim z serii.
„Wszyscy wydobyli strzelby z szaf, bo sezon polowania na czarownice właśnie się zaczął”
Książka jest podzielona na dwie części, tak jak poprzednio. Pierwsza z nich, „Czas buntu” nie za bardzo przypadła mi do gustu. Owszem, wiele się działo i wciągała już od pierwszego rozdziału, ale Cassie tutaj była bardzo wkurzająca i podejmowała same złe decyzje. Kłóciła się z Dianą, bawiła się wraz z Faye w Faceta z Pizzą i robiła inne złe rzeczy. Doszła do wniosku, że sama stała się zła, ale w sumie jej się nie dziwię. Jak widać tytuł jest bardzo trafny. Dopiero końcówka spodobała mi się, a druga część sprawiła, że zakochałam się w tej serii pomimo wszystkich błędów. I zaczęłam inaczej na nią patrzeć.
Bohaterowie w drugiej księdze stali się jeszcze bardziej intrygujący i muszę przyznać, że polubiłam ich wszystkich. Tak, nawet Cassie. A szczególnie Dianę, która była idealną przyjaciółką i potrafiła zrozumieć jak nikt inny. Dużą sympatią zaczęłam też darzyć Deborah, która w tej części bardziej się otworzyła. No i oczywiście pokochałam Nicka. Świetny facet. Tylko nadal nie mogłam przekonać się do Adama, choć już tak bardzo nie działał mi na nerwy jak wcześniej. A Cassie… Jak Cassie. Wcześniej już o niej wspominałam, że była irytująca, a jej decyzje głupie, ale druga część sprawiła, że nawet ją polubiłam. Więc nie jest aż tak źle. Ale w niektórych momentach miałam ochotę nią potrząsnąć i krzyknąć prosto w twarz, żeby choć przez chwilę zastanowiła się nad swoimi decyzjami.
„Nowa Cassie była tak samo durna jak dawna”
Przyjaźń w tej powieści odgrywa ważną rolę. Wszyscy członkowie Kręgu musieli darzyć siebie zaufaniem i wspierać nawzajem. Inaczej tajemnicza i zła moc mogłaby wykorzystać ich do własnych celów. Choć każdy z nich miał inny charakter, akceptowali się. Została ukazana prawdziwa przyjaźń, przez co książka jeszcze bardziej mi się spodobała. Nie ma tutaj żadnych fałszywych i sztucznych uczuć, jakie występują w niektórych utworach.
Druga część „Tajemnego Kręgu” spełniła moje oczekiwania. Pani Smith poprawiła niektóre błędy i książkę czytałam z ogromną przyjemnością. Jedyne, co trochę mi przeszkadzało to mała ilość akcji. Miałam nadzieję, że nabierze trochę tępa, ale chyba się przeliczyłam. No cóż, nie miało być idealnie.
Tę serię polecam wszystkim osobom lubiącym magię i czarownice. Nie powinny się zawieść. A wszyscy inni mogą po prostu przyjemnie spędzić czas, pod warunkiem, że nie oczekują czegoś naprawdę dobrego.
Moja ocena: 7/10

niedziela, 6 stycznia 2013

"Miasto Popiołów" Cassandra Clare

13 komentarzy:

Autor: Cassandra Clare
Tytuł: Miasto Popiołów
Tytuł oryginału: City of Ashes. The Mortal Instruments – Book Two
Wydawnictwo: MAG
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2009
Liczba stron: 445
Cena: 35 zł

Clary dowiedziała się w ostatnim czasie wielu szokujących rzeczy. Po pierwsze, jest Nocnym Łowcą. Po drugie, Nocni Łowcy zabijają demony, które bezczelnie wkraczają do świata ludzi. Po trzecie, jej ojciec żyje, ale jest wrogiem Nocnych Łowców i przez niego matka jest w śpiączce. Po czwarte, jej brat żyje i prawdopodobnie jest w nim zakochana. Dodatkowo w ostatnim czasie Podziemni, czyli wampiry, wilkołaki, czarownicy oraz faerie, zaczęli ginąć w tajemniczych okolicznościach. Czy może być gorzej? Tylko Clary i Jace mogą uratować świat Nocnych Łowców od zagłady.
Cassandra Clare jest autorką serii „Dary Anioła” i „Diabelskie maszyny”, które opowiadają historie Nocnych Łowców. „Dary Anioła” liczą sobie sześć części, w Polsce piąta ma niebawem się ukazać, natomiast „Diabelskie maszyny” trzy części, w Polsce wydane zostały dwie. Cassandra urodziła się w amerykańskiej rodzinie w Teheranie, stolicy Iranu. Mieszkała w Anglii, Francji i Szwajcarii, a do szkoły średniej chodziła w Los Angeles. W 2004 roku rozpoczęła pracę nad „Miastem Kości”.
W tamtym roku miałam okazję przeczytać pierwszą część serii, właśnie „Miasto Kości”, które ogromnie mi się spodobało. Nie każdej książce udaje się wywołać u mnie tyle emocji i sprawić, że będę się śmiała podczas czytania, bo zwykle tego nie robię. Chyba nikt mi się nie dziwi, dlaczego sięgnęłam po kolejny tom. Czy spełnił moje oczekiwania? Jak najbardziej.
„– Twojemu ojcu. Zamierzam przehandlować ciebie za Dary Anioła.(...)
– Nie zna pani mojego ojca. Roześmieje się wam w twarz i zaproponuje pieniądze, żebyście odesłali moje ciało do Idrisu.
– Nie mów bzdur...
– Ma pani rację – przyznał Jace. – Prawdopodobnie każde wam zapłacić za przesyłkę.”
Pierwszym, wielkim atutem książki są bohaterowie. Wykreowani niemal idealnie, każdy jest prawdziwy, ma złe i dobre strony, są niepowtarzalni. To właśnie ich najbardziej się kocha i bez nich nie byłoby powieści. Clary od samego początku wzbudza u czytelnika sympatię i zaufanie. Fantastyczna główna bohaterka, jakie ostatnio rzadko się zdarzają. I do tego Jace… Jak ja go uwielbiam!! Udaje niezależnego, odważnego, ale jesteśmy świadkami także chwil zwątpienia czy słabości. To także wspaniały bohater. I nie mogę nie wspomnieć o Isabelle. Podziwiam ją za odwagę, poświęcenie i taką miłość do brata. Zawsze wspiera Aleca i razem walczą z demonami. Czasem się kłócą, ale są sobie bliscy.
„Za każdym razem, kiedy prawie umierasz, ja też umieram”
Drugim ogromnym plusem jest fabuła. Została dopracowana, dokładnie przemyślana. Widać, że autorka się starała i chciała wszystko zrobić jak najlepiej. Często zaskakiwała mnie pomysłami, nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Po pierwszej części myślałam, że już nic mnie tak nie zaskoczy, ale pani Clare sprawiła, że nie przespałam nocy przez emocje, które towarzyszyły czytaniu. Cały czas myślałam o Clary, mieczu, Valentinie, Jace’sie i o tym co się dalej wydarzy. W „Mieście Popiołów” nie ma czasu na odetchnięcie, akcja pędzi w szalonym tempie, kartki same się przewracają i nagle zaczynamy się dziwić, gdzie nagle „zniknęło” sto stron.
Cassandra Clare już po „Mieście Kości” dołączyła do grona moich ulubionych autorów, a po drugiej części nie da się nazwać moich emocji. Włożyła w swoją pracę całe serce, zrobiła wszystko jak należy i napisała fantastyczną książkę. Dziękuję jej za to, że stworzyła to cudo, które zawsze będę nosić w sercu. Tak przywiązałam się do bohaterów, że nawet w nocy śnią mi się ich przygody.
„Miasto Popiołów” to książka niemalże idealna. Nic tak mnie nie poruszyło i zachwyciło po „Harrym Potterze”. „Dary Anioła” nie mogą dorównać serii, przy której dorastałam, ale również darzę je wielkim sentymentem. Już nie mogę się doczekać, kiedy w moje ręce wpadnie „Miasto Szkła”, które będę mogła przygarnąć do serca, rozkoszować się zapachem i czytać. Muszę mieć własny egzemplarz, choćbym miała na niego wydać swoje ostatnie pieniądze. Więc i wy szybko biegnijcie do najbliższej księgarni, Clary i Jace na was czekają!
Moja ocena: 10/10
„Simon był szczerze zaniepokojony. Nie miał wątpliwości, że Jace mógł zabić kilka osób w jeden poranek, a potem spokojnie wybrać się na gofry.”

czwartek, 3 stycznia 2013

"Siostrzyca" John Harding

11 komentarzy:

Autor: John Harding
Tytuł: Siostrzyca
Tytuł oryginału: Florence and Giles
Wydawnictwo: Mała Kurka
Miejsce i rok wydania: Piastów 2011
Liczba stron: 288

Czy wszystko jest tylko czarne albo białe? Dobre albo złe? Czy jednak może być coś pomiędzy? Florence widzi w swoim świecie tylko dobro albo tylko zło. Nie bierze pod uwagę tego, że nie wszystko musi być takie, jakie się wydaje. Mieszka z bratem, którego bardzo kocha. Doskonale się rozumieją, a on nigdy nie zdradza sekretów, jakie powierza mu siostra. Mieszkają w posiadłości Blith, gdzie opiekuje się nimi pani Grouse, którą zatrudnił ich wuj. Rodzice od dawna nie żyją. Wuj zakazał edukacji Florence, uważa, że kobiety powinny zajmować się wyszywaniem i innymi podobnymi rzeczami. Jednak Florence dzięki swojemu sprytowi sama uczy się czytać i całe dnie spędza w bibliotece wraz z bratem, który w tym czasie się bawi. Ich szczęście w pewnym momencie się kończy. Giles musi iść do szkoły, a ona w tym czasie musi spędzać czas z Theo, który przyjeżdża na wieś z powodu astmy. Jednakże jej brat wraca do domu, gdyż nienajlepiej radził sobie w szkole. Zostaje zatrudniona guwernantka, która po krótkim czasie topi się w jeziorze. Kiedy przyjeżdża druga zaczyna się prawdziwa historia… Druga guwernantka Giles’a budzi niepokój w Florence. Uważa ona, że panna Taylor chce skrzywdzić jej brata. I nie może na to pozwolić…
„Siostrzyca” od dawna mnie intrygowała. Od kiedy tylko przeczytałam pierwszą recenzję tej książki, wiedziałam, że jest ona dla mnie stworzona. Akcja się dzieje w 1891 roku w Anglii, jest to epoka wiktoriańska, a tamte czasy wprost uwielbiam. Chciałabym się tam znaleźć choć na jeden dzień… Ech, zawsze sobie można pomarzyć, prawda?
Książka jest podzielona na dwie części. Pierwsza ukazuje życie przed przybyciem panny Taylor. Florence opowiada o swojej znajomości z Theo, odkryciu biblioteki i nauce czytania, o smutku po wyjeździe Gilesa, a także o jego powrocie i pierwszej guwernantce. Choć w tej części prawie nic się nie dzieje, wcale się tego nie zauważa, tylko wchłania każde słowo. Druga opowiada o życiu rodzeństwa po przyjeździe drugiej guwernantki, która napawa niepokojem główną bohaterkę. Wydaje jej się, że panna Taylor wie o niej wszystko i szpieguje ją na każdym kroku.
Florence, jako że wuj zakazał jej edukacji, sama nauczyła się czytać, a także zaczęła posługiwać się własnym językiem. Wymyślała nowe słowa, które na początku zadziwiają, ale później czytelnik tak się do nich przyzwyczaja, że przypadkowo używa ich w realnym świecie. Tylko w pierwszym rozdziale troszeczkę przeszkadzają, gdyż na początku nie za bardzo wiadomo o co chodzi, ale później jest już tylko lepiej.
Autor pisze bardzo ciekawie, posługuje się bogatym językiem, co sprawia, że czytanie staje się jeszcze przyjemniejsze i całą historię czyta się w szaleńczym tempie. Mogłam sobie dokładnie wyobrazić posiadłość Blith, pełną luster i mrocznych zakamarków. A do tego ten klimat powieści… Na początku trochę przypominało to „Mroczny sekret”, jak bohaterki chodziły nocą po szkole i odkrywały przeróżne rzeczy, ale na tym porównanie się kończy. „Siostrzyca” to niepowtarzalna powieść, od samego początku jest przesiąknięta aurą grozy i tajemniczości.
Okładka książki jest prosta, ale w tym tkwi jej piękno. Przedstawia łyżwy – coś, co połączyło Florence i Theo. Moim zdaniem jest bardzo ładna.
Zakończenie pozostawia niedosyt, i to jaki! Przez parę dni moje myśli krążyły wokół tej lektury i zastanawiałam się co w końcu było prawdą, a co wymyśliła główna bohaterka. Tak naprawdę nic nie zostało wyjaśnione. Nawet o co chodziło ze zdjęciem, a nawet kilkoma. Miałam nadzieję, że dowiem się w końcu czy Flo postradała zmysły, czy miała rację. I za to nienawidzę tej książki, a zarazem kocham. Jak można tak zostawić czytelnika bezradnie szukającego odpowiedzi na nurtujące go pytania?! Chętnie bym się teraz umówiła na herbatkę z Johnem Hardingiem i wycisnęła z niego trochę informacji.
Postępowanie Flo na samym końcu mnie zszokowało. Jak można tak postąpić?! Co ona sobie myślała?! Wtedy zaczęła mnie już naprawdę przerażać i byłam prawie pewna, że miała jakieś zaburzenia psychiczne.
„Siostrzyca” to szokująca i zmuszająca do myślenia książka. Już dawno takiej nie czytałam i do tej pory nie mogę się otrząsnąć. Mam pewne teorie dotyczące tego, co tak naprawdę się działo, ale nigdy nie dowiem się, czy są prawdziwe. Sądzę, że dla każdego czytelnika historia skończyła się inaczej i inaczej ją rozumie. Serdecznie wszystkim polecam tę powieść, sądzę, że nikt się nie zawiedzie. Książka jest tajemnicą od początku do końca.
Moja ocena: 10/10

wtorek, 1 stycznia 2013

Zapowiedzi - styczeń 2013

7 komentarzy:
Autor: Aimee Agresti
Tytuł: Olśnienie
23.01.2013
Licealistka Haven Terra odbywa staż w ekskluzywnym hotelu w Chicago. Poznaje tam Luciana mężczyznę ze snów, i zakochuje się nim. Dostrzega jednak że piękni ludzie z hotelu, nie są tacy, jakimi chcieliby się wydawać. Co więcej, mają straszliwy plan i trudnią się kupowaniem dusz. Kto wygra w walce o duszę Haven?
Trochę Portret Doriana Gray'a, trochę Diabeł ubiera się u Prady.




Autor: Aneta Jadowska
Tytuł: Bogowie muszą być szaleni
9.01.2013
Drżyjcie Bogowie. Niech zabrzmi Highway to hell Jak wiele może się wydarzyć w ciągu roku? Dora Wilk jak magnes przyciąga kłopoty, wariatów i męskie spojrzenia. Łamie regulaminy, szuka przyjaźni w dziwnych miejscach, a od losu dostaje przeciwników wyłącznie potężnego kalibru. Policjantka to nie zawód, ale stan umysłu... a że po drugiej stronie Bramy rzadko można złoczyńcę zakuć w kajdanki i odprowadzić do aresztu... Dora robi co musi, by Toruń, Thorn czy Trójmiasto i Trójprzymierze pozostały dobrymi miejscami do życia. Drżyjcie Bogowie, wampiry, wilki, Archaniołowie i pospolici wariaci – Dora Wilk kopie tyłki z wdziękiem baleriny, nie przyjmuje usprawiedliwień o złym dzieciństwie i nie przebiera w środkach by zaprowadzić porządek.
Autor: Olga Rudnicka
Tytuł: Drugi przekręt Natalii
10.01.2013
Co nowego u sióstr Sucharskich?
Wyśmienity kryminał i pierwszorzędna komedia w jednym!


W mieszkaniu Janusza Zawady, dawnego wspólnika ojca sióstr Sucharskich, zostają znalezione pozbawione głowy zwłoki młodego mężczyzny, a sam starszy pan znika bez śladu. Czy to jego szczątki były w spalonym, porzuconym nad Wartą samochodzie? Pięciu Nataliom trudno w to uwierzyć. Dochodzenie prowadzone przez policję ujawnia, że Janusz Zawada nie był zwyczajnym starszym panem. W przeszłości współpracował z potężnym gangiem złodziei dzieł sztuki, a w skrytce bankowej miał brylanty warte miliony. Śledztwo trwa, giną kolejni świadkowie. Brylanty znikają, a na scenę wkraczają siostry Sucharskie...
Autor: Jeffrey Ford
Tytuł: Portret pani Charbuque. Asystentka pisarza fantasy
23.01.2013
Ta tajemnicza i nastrojowa powieść opowiada historię portrecisty Piero Piambo, który otrzymuje zlecenie inne od wszystkich. Pani Charbuque, bogata i skryta kobieta, zamawia u niego swój portret, jednak stawia dziwaczny warunek: Piambo może jej zadawać pytania na dowolny temat, ale pod żadnym pozorem nie wolno mu jej zobaczyć. Tak rozpoczyna się oszałamiająca i wciągająca literacka podróż do świata pani Charbuque oraz Nowego Jorku w roku 1893.




Autor: Veronica Rossi
Tytuł: Przez burze ognia
23.01.2013
Aria żyje w Reverie – rozwiniętym technologicznie świecie oddzielonym od dzikiej natury szczelną kopułą. Jak wszyscy Osadnicy spędza czas w wirtualnych Sferach dostępnych tylko za pomocą specjalnego Wizjera. Kiedy zostaje wygnana za przestępstwo, którego nie popełniła, wie, że śmierć jest blisko.
Perry jako Wykluczony musi walczyć o przetrwanie w brutalnym świecie plemiennych wojen, kanibali i eterowych burz. Udaje mu się przeżyć tylko dzięki wyjątkowym zmysłom pozwalającym wyczuć niebezpieczeństwo i ludzkie emocje.
Drogi Arii i Perry’ego się przecinają. Tylko Perry może ocalić dziewczynę od śmierci. Tylko Aria może pomóc mu odkupić winy. Razem rozpoczynają niebezpieczną podróż…

Autor: Sara Shepard
Tytuł: Bezlitosne. Pretty Little Liars
9.01.2013
Jaką tajemnicę odkryją bohaterki w „Bezlitosnych”? Czy w końcu uda im się dowiedzieć, kim jest A.?

Wspomnienie o Tabicie wciąż prześladuje Emily, Arię, Spencer i Hannę. Tajemniczy nadawca SMS-ów w każdej chwili może zdradzić ich sekret. Dziewczyny jednoczą siły w walce z niewidzialnym wrogiem, ale i tak wpadają w zastawiane przez niego pułapki.
Czy tym razem prawda wyjdzie na jaw?

Autor: Agnieszka Wojdowicz
Tytuł: Korona Mandalich. Strażnicy Nirgali
16.01.2012
Ostatni tom ekscytującej sagi fantasy o losach Bree Whelan, dziewczyny z rodu aniołów.

Obrońcy Nirgali rozpierzchli się na cztery strony świata. Gdy tropiony przez mnichów Hauruki Mikail bezskutecznie szuka sojuszników, by nadal walczyć z zakonem, a Erykowi i Maite śmierć zagląda w oczy, wydaje się, że nawet magiczna Korona Mandalich nie odmieni wyroków przeznaczenia. Czy w obliczu tak przytłaczającej klęski możliwe jest jeszcze zwycięstwo? Zwłaszcza że anioły mają niewielu prawdziwych przyjaciół.


Autor: Sarah Rayner
Tytuł: Jedna chwila
15.01.2013
Urzekająca opowieść o miłości, stracie, rodzinie i przyjaźni, przetłumaczona na jedenaście języków i sprzedana w setkach tysięcy egzemplarzy.

Siódma czterdzieści cztery rano, zatłoczony pociąg relacji Brighton–Londyn. Jedna z kobiet dla zabicia czasu obserwuje podróżnych. Siedząca naprzeciwko niej dziewczyna nakłada makijaż. Mężczyzna po drugiej stronie przejścia czule pieści dłoń żony, gdy nagle dostaje ataku serca. Pociąg zatrzymuje się, ktoś wzywa karetkę. Dla przynajmniej trzech pasażerów nic nie będzie już takie samo. Lou jest świadkiem ostatnich chwil życia mężczyzny. Kiedy okazuje się, że pociąg dalej nie pojedzie, wsiada do jednej taksówki z Anną, najlepszą przyjaciółką Karen. Kim jest Karen? Żoną zmarłego mężczyzny.

„Jedna chwila” opowiada historię tych trzech kobiet, rozgrywającą się w ciągu kolejnych siedmiu dni.
Zapowiada się wiele ciekawych książek :) Kolejna część PLL przypomina mi, że muszę przeczytać poprzednie części, dlatego dzisiaj zaczynam czwartą. Mam nadzieję, że nie okaże się gorsza niż poprzednie :)