piątek, 31 stycznia 2014

Podsumowanie stycznia

15 komentarzy:
Styczeń był dla mnie dość średnim miesiącem, ale u mnie zawsze tak jest, że początek roku okazuje się słaby, a im bliżej końca, tym lepiej :) Teraz mam ferie, więc teoretycznie powinnam czytać więcej niż w tygodniu szkolnym i na początku rzeczywiście tak było, ale ostatnio mój zapał znikł i postanowiłam, że muszę trochę odpocząć. Nie przeczytałam mało, ale wiem, że stać mnie na więcej. A oto moje wyniki.
Lista przeczytanych książek:
  1. "Dar" Gaja Kołodziej (272 strony)
  2. "Obiecaj mi" Richard Paul Evans (296 stron)
  3. "Kroniki krwi" Richelle Mead (416 stron)
  4. "Baśniarz" Antonia Michaelis (400 stron)
  5. "Głębia" Tricia Rayburn (368 stron)
  6. "Jutro" John Marsden (272 strony)
  7. "Mroczne serce. Przeznaczeni" Lee Monroe (368 stron) 
  8. "Przędza" Gennifer Albin (392 strony) 
+ "Wizyta kapitana Stormfielda w niebie" [w: "33 opowieści"] Mark Twain (47 stron)

Przędzę jeszcze czytam, ale postanowiłam zaliczyć ją jeszcze do tego miesiąca :)
Liczba stron: 2831
Liczba stron na dzień: ok. 91
Średnia ocen: 6,5 (bez Przędzy)
Liczba opublikowanych recenzji książek: 7
Liczba opublikowanych recenzji filmów: 0
Liczba wszystkich wpisów na bloga: 10
Pięć książek z ośmiu pochodzi z mojej własnej biblioteczki, jedna jest mojej siostry, jedna pożyczona od koleżanki i jedna to egzemplarz do recenzji, więc jak na razie spełniam swoje postanowienie, aby ruszyć powieści z półek :)
Najlepszą książką okazało się Jutro, mimo tego, że była powieść, która uzyskała lepszą ocenę, ponieważ bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i zakochałam się w niej, zaś najgorsza była jedna - Mroczne serce. Przeznaczeni.
Mam nadzieję, że luty będzie lepszym miesiącem, obfitym w dobre książki i że w końcu wróci mi wena :)
Pozdrawiam!

czwartek, 30 stycznia 2014

"Zakochana w mroku" Franny Billingsley

11 komentarzy:

Autor: Franny Billingsley
Tytuł: Zakochana w mroku
Tytuł oryginału: Chime
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 404

Briony uważa, że jest wiedźmą. Ma drugi wzrok, widzi istoty z innego świata, Prastarych, jest leworęczna i wystarczy chwila braku kontroli nad emocjami, a może stać się katastrofa. Dziewczyna ma nauczkę po tragicznych wydarzeniach, których przyczyną była jej moc. Raz skrzywdziła siostrę bliźniaczkę, raz ukochaną macochę, co doprowadziło do jej śmierci… Dlatego Briony dostaje zakaz odwiedzania Bagien, gdzie jej moce przybierają na sile. Jednak wszystko zmienia się, gdy do miejscowości, w której mieszka, przybywa przystojny Eldric. Pomimo złego nastawienia nastolatki, zachowuje się on bardzo przyjaźnie w stosunku do niej i są zmuszeni razem udać się na Bagna. Dziewczyna zaczyna się zastanawiać, czy naprawdę jest taka zła i niebezpieczna, jak twierdziła jej macocha…
Franny Billingsley to amerykańska autorka fantastycznych powieści dla dzieci i młodzieży. Napisała dopiero cztery książki, ale zdobyły one wiele wyróżnień i nagród. W Polsce ukazało się tylko jedno jej dzieło – „Zakochana w mroku”.
Od samego początku nie byłam pozytywnie nastawiona do lektury. Słyszałam o niej wiele złego, a bardzo mało dobrego. Wszyscy mnie zniechęcali do przeczytania, jednak chciałam się przekonać, czy powieść rzeczywiście jest taka słaba. Po zapoznaniu się z kilkoma pierwszymi stronami zrozumiałam niechęć innych i negatywne opinie. Zaczęłam się zastanawiać, jakim cudem książka odniosła sukces w Ameryce, ponieważ ciężko mi znaleźć w niej coś pozytywnego.
„Zakochana w mroku” została napisana bardzo chaotycznie. Czytając początek, nie rozumiałam o co chodzi, ani co się dzieje. Bohaterka tylko co kilka zdań powtarzała, jaka jest niecna i nikczemna. Przebieg akcji przerywały bezsensowne przemyślenia Briony, które w większości były takie same. Miałam wrażenie, że autorka „zapychała” nimi książkę.
Postaci były bardzo słabo wykreowane. Zostały przedstawione niezbyt porządnie i zapamiętałam tylko kilku ważniejszych bohaterów. O żadnym nie zostało jednak zbyt dużo powiedziane, nawet jeżeli ktoś mnie zainteresował na tyle, że chciałabym więcej się o nim dowiedzieć. Przykładem jest Rose, siostra Briony. Choć często pewne wydarzenia z przeszłości zostały wspominane, to zazwyczaj się urywały i nie mogłam poznać ich dalszej części. To wprowadzało wielki chaos i zamęt.
Styl Franny Billingsley nie przypadł mi do gustu. Użyła w powieści bardzo specyficznego języka, do którego długo nie mogłam się przyzwyczaić. Jak już wcześniej wspominałam, zbyt często główna bohaterka powtarzała, że jest niecna czy nikczemna, co po jakimś czasie nawet zaczęło mnie śmieszyć. Jakby nie można było napisać „zła” albo „niebezpieczna”, czy „groźna”.
Chyba jedynym plusem książki było zakończenie. Wszystkie sprawy zostały rozwiązane i muszę przyznać, że autorka miała niezły pomysł. Szkoda, że wcześniej nie pokazała, na co ją stać. Dopiero ostatnie pięćdziesiąt stron mi się spodobało i doszłam do wniosku, że powieść nie była taka zła, jak na początku myślałam. Ale to też nie oznacza, że dobra.
„Zakochana w mroku” niczym mnie nie zaskoczyła (może poza końcówką). Spodziewałam się dokładnie takiej książki i przynajmniej się nie rozczarowałam tak bardzo. Czytało się ją dość ciężko i cieszę się, że mam ją już za sobą. Wolę zapomnieć o tej lekturze i nigdy więcej do niej nie wracać. Nie polecam.
Moja ocena: 3/10

Recenzja została napisana dla portalu literatura.juventum.pl
WYZWANIE: CZYTAM FANTASTYKĘ II  

niedziela, 26 stycznia 2014

"Udręka" Lauren Kate

15 komentarzy:

Autor: Lauren Kate
Tytuł: Udręka
Tytuł oryginału: Torment
Wydawnictwo: MAG
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2010
Liczba stron: 480

Luce musi na dłuższy czas rozstać się z Danielem. Nie potrafi bez niego żyć, jednak ukochany wciąż powtarza, że to dla jej bezpieczeństwa. Chłopak prowadzi walkę z Wygnańcami, którzy chcą za wszelką cenę znaleźć Luce i ją zabić. Dziewczyna zostaje umieszczona w Shoreline, szkole w Kalifornii, tak daleko od jej dawnego miejsca zamieszkania. Jak się okazuje, uczą się w niej również Nefilim, potomkowie ludzi i aniołów, którzy posiadają szczególne zdolności. Nastolatka chodzi na zajęcia z nimi i wśród grona nowych przyjaciół nie musi ukrywać tego, co wie o ich świecie, a nawet dowiaduje się więcej. Luce uczy się również czym są cienie i jak może je wykorzystywać. Im dłużej jest w szkole, tym więcej wątpliwości ją nachodzi. Czy Daniel mówi jej całą prawdę? Od czego zaczęła się ich historia? Jaka była ich przeszłość? Jest coraz mniej czasu na odkrycie tajemnic…
Lauren Kate po raz trzeci mnie zaskoczyła. Najpierw „Upadli”, gdzie to dziewczyna próbuje zdobyć chłopaka i się nie poddaje, choć zazwyczaj w książkach jest na odwrót, później świetne wykorzystanie mitu o Atlantydzie w „Łzie”, a teraz… Niestety, po raz pierwszy to zaskoczenie jest w pewnym stopniu negatywne.
Po przeczytaniu pierwszej części, niezbyt spieszyło mi się z kontynuacją. Słyszałam, że jest słabsza, a poza tym opis nie za bardzo mnie zaciekawił. Byłam nastawiona na to, że „Udręka” będzie gorsza i historia miłosna stanie się mdła, przesłodzona. Kiedy zaczęłam czytać, okazało się, że miałam po części rację.
Główna bohaterka zaczęła mnie denerwować. Nie słuchała niczyich dobrych rad, nawet Daniela i działała pod wpływem impulsu. To ostatnie nie byłoby takie złe, gdyby nie to, że niektóre jej decyzje czy pomysły nie były zbyt mądre, ani nawet odważne. Kiedy zaczęła wątpić w swojego ukochanego, zamiast porozmawiać lub poszukać prawdy na własną rękę, ona zastanawiała się, czy Daniel na pewno jest jej przeznaczony i znalazła nowego chłopaka. W „Udręce” pojawili się również nowi bohaterowie. Pierwszą z nich, Shelby, bardzo polubiłam. To dziewczyna z charakterem, potrafiąca sobie radzić w życiu. Zaczęłam teraz żałować, że to nie ona jest główną postacią. Za to Miles nie wzbudził we mnie sympatii. Już od samego początku czułam, że Luce mu się podoba, a ja nienawidzę, kiedy ktoś tak na siłę pcha się w inny związek. Tacy bohaterowie bardzo mnie irytują.
Wątek miłosny stał się po prostu… nudny. Luce na początku powieści cały czas wzdychała, że nie może żyć bez Daniela, a kiedy się pojawiał ciągle myślała o tym, jaki jest piękny i cudowny. Nie pamiętam, czy tak było również w „Upadłych”, ale tam aż tak mi się to nie rzucało w oczy. A w drugiej części miałam już dość tego przesłodzonego romansu. I pełnego kłamstw i zdrad. Natomiast trójkąt miłosny to już przegięcie.
Jednak w książce nie brakuje też plusów. Przypadł mi do gustu pomysł z Shoreline – szkołą, w której uczą się również Nefilim. Prowadzono w niej interesujące zajęcia dla uczniów mających specjalne moce. Uczyli się oni swojej historii, a dokładniej historii swoich przodków, jak mogą wykorzystywać magiczne zdolności oraz jak walczyć. Oprócz tego chodzili również na „zwyczajne” zajęcia tylu biologia, angielski. Podobało mi się też to, że zajęcia dla Nefilim prowadziły dwie osoby: anioł i demon – razem, aby nikogo nie przeciągnąć na daną stronę.
Rozwinął się wątek cieni, a raczej Głosicieli, co mnie bardzo cieszy. W poprzedniej części nic nie było o nich wiadomo, a teraz część wątpliwości się rozwiała. I zostały one przedstawione bardzo ciekawie. Mam nadzieję, że w „Namiętności” autorka dalej pociągnie ten wątek.
„Udręka” mnie nie zachwyciła. Nie dorównuje pierwszej części i trochę mnie zawiodła. Historia Luce i Daniela nadal mnie interesuje i przeczytam kolejny tom, ale nie będę od niego zbyt wiele wymagać i raczej nie stanie się to w najbliższym czasie. Na razie muszę odpocząć od tej serii. Wiem, że Lauren Kate stać na więcej i porównując tę lekturę do „Łzy” – czułam, jakby obie książki napisali różni autorzy. Polecam, ale tylko osobom, które nie wymagają zbyt dużo od powieści.
Moja ocena: 6/10

Recenzja została napisana dla portalu literatura.juventum.pl
WYZWANIE: CZYTAM FANTASTYKĘ II  

sobota, 18 stycznia 2014

"Dar" Gaja Kołodziej

6 komentarzy:

Autor: Gaja Kołodziej
Tytuł: Dar
Wydawnictwo: Lucky
Miejsce i rok wydania: Radom 2012
Liczba stron: 272

Kora Smolińska ma wyjątkowy dar – słyszy myśli innych ludzi. A może jednak przekleństwo? Sama uważa, że jest Odstępstwem od Reguły, Ofiarą Represji Bożej, czy Błędem Mutacji Genetycznej. Nienawidzi tego, że jest wyjątkowa, czasem lepiej nie wiedzieć, co myślą inni. Jedynymi osobami, które wiedzą o darze dziewczyny, są jej przyjaciele, Teo i Asia, którym może ufać. Niegdyś tę tajemnicę znała również jej matka, ale teraz nastolatka mieszka u wujostwa, gdzie nie może liczyć na takie wsparcie. Szczególnie od kuzynki Małgorzaty, która znęca się nad nią na każdym kroku. Pewnego dnia w ich szkole pojawia się nowy uczeń – Eryk Nil. Od samego początku Kora nie pała do niego sympatią, a chłopak coraz bardziej wprawia ją w furię. Co on ukrywa? Dlaczego zachowuje się tak dziwnie?
Gaja Kołodziej to młoda polska pisarka, urodzona w 1989 roku w Warszawie. Od dziecka lubiła pisać i wymyślać historie, a przelewać to na papier zaczęła jako nastolatka. W 2009 roku ukazał się zbiór opowiadań „7 kolorów tęczy”, w którym umieszczono nagrodzony tekst autorki. Rok później w księgarniach pojawiła się pierwsza powieść Pani Kołodziej, „Wystrzałowa licealistka”, która doczekała się kontynuacji. „Dar” jest trzecim dziełem pisarki.
Do tej pory autorka nie była mi znana. I pewnie nigdy nie zapoznałabym się z jej twórczością, gdyby nie pewien szczęśliwy przypadek, dzięki któremu książka przywędrowała do moich rąk. Przez półtorej roku stała na półce i się kurzyła, za co teraz pluję sobie w brodę. Nie oczekiwałam po niej zbyt wiele, myślałam: ot, lekka młodzieżówka. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zaczęłam czytać lekturę i nie mogłam przerwać.
Bohaterów pokochałam naprawdę szybko. Stali się moimi przyjaciółmi i wiem, że będę za nimi tęsknić. Za Korą szczególnie. Miała, wbrew pozorom, silną osobowość i jej dar nie sprawił, że stała się zarozumiała i uważała, że potrafi rozgryźć wszystkich ludzi wokół. Tak naprawdę wciąż nie rozumiała pewnych zachowań, ale nawet kiedy wydawało się, że ktoś był zły i egoistyczny, ona starała się zrozumieć jego postępowanie i znajdowała dla niego współczucie. Oczywiście nie stała się ideałem, była uległa w stosunku do przyjaciół, zazwyczaj nie potrafiła im odmówić i szybko się denerwowała. Ale cały ten charakter, i wady, i zalety, były przyczyną jej uroku, ponieważ mogłam się z nią utożsamić. Eryka również bardzo pokochałam. O dziwo, patrzyłam na niego przychylnie już od samego początku, choć nie zachowywał się wtedy zbyt dobrze. Kiedy dowiedziałam się o nim więcej, stał mi się jeszcze bliższy. Wszystkie fragmenty, w których występował, czytałam z jeszcze większą zachłannością, niż inne. Z pewnością długo będę o nim pamiętać.
Powieść wzbudziła we mnie wiele emocji. Wszystko przeżywałam wraz z bohaterami, targały mną na przemian szczęście i radość oraz smutek i przygnębienie, a nawet ta ogromna furia, do jakiej doprowadzał Korę Eryk. To sprawiło, że książka stała mi się bardzo bliska i już teraz wiem, że kiedyś do niej wrócę.
„Dar” okrutnie mnie wciągnął, tak, że mnie mogłam się wydostać z jego świata. Czytałam lekturę, kiedy tylko mogłam i siedziałam do późna w nocy, aby „przeczytać jeszcze jeden rozdział”. A każdy wie, jak to się kończy…
Książka ukazuje też siłę przyjaźni. Więź pomiędzy Teo, Asią i Korą była wspaniała i bardzo silna. Nawet głupia kłótnia nie mogła tego zniszczyć, choć niejednokrotnie zostali wystawieni na próbę. Ze świecą trzeba szukać teraz takich szczerych przyjaźni i dlatego warto przeczytać tę powieść choćby dlatego, żeby zobaczyć na czym ona polega. Kiedy się patrzy jak współczesna młodzież traktuje swoich kolegów, można się złapać za głowę.
„Dar” mnie urzekł. Żałuję, że autorka nie planuje kolejnej części, ponieważ chętnie poczytałabym o dalszych losach bohaterów. Lektura bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i naprawdę dobrze zaczęłam z nią nowy rok. Bardzo chętnie zapoznam się z innymi dziełami Gai Kołodziej i czekam na więcej.
Moja ocena: 8/10

Recenzja została napisana dla portalu literatura.juventum.pl
 

wtorek, 14 stycznia 2014

Noworoczny stos 1/2014 (10)

18 komentarzy:
Wiem, że stosiki to coś, co lubicie najbardziej, dlatego dziś zaspokoję waszą ciekawość i pokażę, co przez te ostatnie kilka miesięcy trafiło na moją półkę :)
Od góry:
  • "Kroniki ciemności. Łowca demonów" Agnieszka Michalska - od portalu Zaczytajsie.pl. Bardzo słaba książka, ale to dopiero debiut autorki, więc dam autorce jeszcze jedną szansę :) Recenzja
  • "Głębia" i "Mroczna toń" Tricia Rayburn - wczoraj przyszła do mnie cudowna paczuszka, która zawierała te dwie perełki <3 Czytałam tylko pierwszą część i bardzo mi się ona podobała, więc nie mogę się doczekać kolejnych tomów trylogii :) Od portalu literatura.juventum.pl
  • "Baśniarz" Antonia Michaelis - ta lektura bardzo mnie intryguje, mam nadzieję, że się nie zawiodę. Pożyczona od koleżanki, a kupiona jeszcze na Targach w Białymstoku :D
  • "GONE: Zniknęli. Faza druga: Głód" - książka, którą moja siostra dostała na święta. Jej ta seria bardzo się podoba, mam nadzieję, że tak samo będzie ze mną :)
  • "Wędrówka przez sen" Josephine Angelini - jakiś czas temu kupiłam pierwszą część w Matrasie przez promocje, które tak bardzo mnie kuszą, teraz tak samo było z drugim tomem. Ach, te promocje w Taniej Książce... Zapłaciłam mniej niż 5 zł ;)
  • "Dziewczyna, którą kochały pioruny" Jennifer Bosworth - od dawna miałam ją na mojej liście książek do przeczytania, więc nie mogłam zlekceważyć promocji w Taniej Książce xD Kosztowała niecałe 6,5 zł :)
  • "Idealna chemia" Simone Elkeles - dokładnie tak, jak u góry. Tak się cieszę, że ją mam!


I dalsza część stosu:
  • "Kłamstwa Locke'a Lamory" Scott Lynch - wygrana w konkursie u Tatii Sheri ^^ Podobno powieść jest dobra, mam nadzieję, że mi również się spodoba :)
  • seria "Dary Anioła" Cassandra Clare - największe perełki w stosie <3 W końcu mam własne egzemplarze, brakuje mi tylko piątego tomu i "Diabelskich maszyn", ale już niedługo uzupełnię te braki :) Pewnie niedługo sobie odświeżę ten cykl, w końcu na blogu nie ma recenzji pierwszej części ;) Dostałam na święta.
  • "Łza" Lauren Kate - książka lepsza od "Upadłych" i moje ogromne zaskoczenie. Baaardzo mi się podobała i polecam ją z całego serca! Od portalu literatura.juventum.pl. Recenzja, recenzja na portalu.
  • "Villette" Charlotte Brontë - mam mieszane uczucia co do tej książki, ale mimo wszystko serdecznie ją polecam. Jest to dobra i mądra literatura. Od wydawnictwa MG. Recenzja.
  • "Dom tajemnic" Chris Columbus, Ned Vizzini - bardzo przyjemna książka dla dzieci i młodszej młodzieży. Dobrze się bawiłam przy czytaniu jej i bardzo chętnie zapoznam się z drugą częścią. Od wydawnictwa Znak Emotikon. Recenzja.
  • "Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem" Abigail Gibbs - powieść zbierała skrajne opinie, ale mi przypadła do gustu i nie mogę się doczekać drugiej części. Od Business & Culture. Recenzja.
A na koniec zdjęcie stosiku w całej okazałości :)
Pewnie niedługo będę mogła pokazać wam drugi, bo zamierzam zrobić jeszcze ostatnie zakupy w Matrasie i odwiedzić znów bibliotekę :)
Coś czytaliście? Polecacie? A może widzieliście ciekawe promocje? Piszcie!
Pozdrawiam!

sobota, 11 stycznia 2014

"Villette" Charlotte Brontë

8 komentarzy:

Autor: Charlotte Brontë
Tytuł: Villette
Tytuł oryginału: Villette
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 688

Lucy Snowe to młoda kobieta szukająca zatrudnienia. Kilka lat swojej młodości spędziła u matki chrzestnej, pani Bretton, która była jej bardzo bliska. W jej domu poznała małą Polly rozpaczającą po wyjeździe ojca i Grahama, syna pani Bretton, którzy byli jednymi z jej nielicznych przyjaciół. Po pewnym czasie mieszkania u rodziny i opiekowania się starszą panią, wyrusza do Londynu, jednak szybko widzi, że to nie miejsce dla niej. Los kieruje ją do małego miasteczka w Europie – Villette, gdzie panna Lucy otrzymuje posadę nauczycielki. Tam jest świadkiem wielu dziwnych i tajemniczych rzeczy, przeżywa miłości oraz zmaga się z nieposłusznymi uczennicami i osobliwymi zachowaniami chlebodawczyni.
Charlotte Brontë to angielska pisarka i poetka XIX wieku. Jest najstarszą z sióstr Brontë, których powieści są klasykami literatury angielskiej. Napisała cztery książki: „Dziwne losy Jane Eyre”, „Shirley”, „Villette” oraz „Profesora”. Wszystkie ukazały się w Polsce.
Po raz pierwszy miałam do czynienia z panią Charlotte, ale wcześniej czytałam także jedno dzieło Anne Brontë, które bardzo mi się spodobało. W końcu mogłam poznać jeden ze wspaniałych klasyków, o których tak wiele się mówi. Uwielbiam epokę wiktoriańską, a dzięki tym książkom mogę poznać ją bliżej. Teraz po raz drugi przekonałam się, dlaczego powieści sióstr Brontë są takim fenomenem. I na pewno nie po raz ostatni.
„Villette” czytało się raz lepiej, raz gorzej. Było naprawdę różnie. W jednym momencie lektura bardzo mnie intrygowała i wciągała, a w innym mnie nużyła i traciłam chęć do czytania. W środku książki był taki moment, że nie mogłam dalej przez nią przebrnąć, ale kiedy wydarzyło się coś ciekawego i powrócili moi ulubieni bohaterowie, nie mogłam się od niej oderwać.
Pannę Lucy bardzo polubiłam. Na szczególne uznanie zasługuje jej silny charakter. Nie zniechęcała się szybko, dzięki czemu udawało jej się osiągnąć to, co chciała. Nigdy nie sprzeciwiała się swojej chlebodawczyni, choć jej sposoby na poznanie pracowników były dziwaczne i niezbyt godne. Jednak niektórych jej zachowań nie rozumiałam i w nielicznych sytuacjach mnie irytowała. Doktor John i panna Paulina stali się moimi ulubionymi postaciami i losy tych dwóch bohaterów śledziłam ze szczególnym zainteresowaniem. Mogę nawet stwierdzić, że ich pokochałam i teraz, po skończeniu lektury, tęsknię za nimi, jak nawet za Lucy nie tęsknię.
Przemyślenia głównej bohaterki mnie nużyły. Owszem, niektóre czytałam z prawdziwym zainteresowaniem, ale część zanudzała mnie i zniechęcała do czytania. Było ich bardzo dużo, co spowalniało przebieg akcji., jednak rozumiem, że siostry Brontë lubiły je i bez wewnętrznych przeżyć Lucy to nie byłoby to samo.
Jak już wcześniej wspominałam, najbardziej przypadł mi do gustu wątek z doktorem Johnem, a później także panną Pauliną. Żałuję, że Charlotte tak mało poświęciła im stron, ja mogłabym przeczytać na ich temat całą książkę.
Podsumowując, „Villette” bardzo mi się spodobało, a zarazem nie dorównało książce Anne, jaką czytałam kilka miesięcy temu. Mam nieco mieszane uczucia w stosunku do tego dzieła, niemniej serdecznie je polecam. Nie jest to lekka lektura na kilka wieczorów. Mam nadzieję, że inne powieści Charlotte spodobają mi się jeszcze bardziej.
Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu MG
http://www.wydawnictwomg.pl/

piątek, 10 stycznia 2014

"Łza" Lauren Kate

9 komentarzy:

Autor: Lauren Kate
Tytuł: Łza
Tytuł oryginału: Teardrop
Wydawnictwo: Galeria Książki
Miejsce i rok wydania: Kraków 2013
Liczba stron: 416

„Nigdy, przenigdy nie płacz” – tą zasadą Eureka kierowała się niemal przez całe życie. Tego nauczyła ją matka, z którą życie wydawało się łatwiejsze i piękniejsze. Lecz dziewczyna traci matkę na skutek nadejścia ogromnej, niespodziewanej fali, która zrzuciła ich samochód z mostu. Ciała kobiety nie odnaleziono, a nastolatka uważa, że to ona powinna utonąć. Życie bez ukochanej rodzicielki wydaje się nie mieć sensu, lecz Eureka do tej pory nie uroniła ani jednej łzy. Wszystko zmienia się w dniu, kiedy poznaje tajemniczego Andera, który często znika i w najmniej oczekiwanej chwili się zjawia. Dziewczyna otrzymuje również spadek po matce, lecz nie rozumie intencji Diany, nie wie, do czego mogą przydać jej się te przedmioty. Wkrótce nastolatka przekonuje się, jak wiele tajemnic ukrywała przed nią najbliższa jej osoba. I poznaje historię, która może nie być zwykłą fantazją…
Z twórczością Lauren Kate miałam już raz styczność. Seria „Upadli” zbierała różnorodne opinie, jednym książki bardzo się podobały, innym nie, ale moim zdaniem pierwsza część wypadła bardzo dobrze. Autorka stworzyła ciekawą historię, która wciągnęła mnie bez reszty. Kiedy niedawno przeglądałam nowości wydawane za granicą, zauważyłam najnowszą powieść Lauren Kate, która bardzo mnie zaintrygowała wątkiem łez i marzyłam o tym, by wydano ją w Polsce. Niedawno moje marzenie się ziściło. I cóż mogę rzec o „Łzie”?
O ile opis wydawcy zwiastuje nieco schematyczną książkę (ileż już było śmierci rodziców, tajemniczych i natarczywych chłopców, zagadkowych spadków?), treść zdecydowanie wybija się ponad większość lektur okrzykniętych światowymi bestsellerami. Przede wszystkim na uwagę zasługuje interesujące i oryginalne wykorzystanie mitu o Atlantydzie. Nie ukrywam, że bardzo intryguje mnie historia o zatopionej starożytnej cywilizacji, a Lauren Kate przedstawiła ją w nowym świetle. Pomysł okazał się zachwycający i z mojej strony pisarka zdobyła ogromne uznanie.
Eurekę od samego początku darzyłam dużą sympatią. Zaimponowała mi swoim opanowaniem i zdolnością nie załamywania się nawet w najgorszych chwilach. Zawsze umiała znaleźć wyjście z jakiejś sytuacji, choć czasem potrzebowała czasu na trzeźwe rozpatrzenie całej sprawy. Często bywa tak, że nawet moi ulubieni bohaterowie zdenerwują mnie niezbyt mądrymi i pochopnymi wyborami, jednak tym razem zazwyczaj popierałam i rozumiałam decyzje Eureki. Jej przyjaciel, Brooks, wzbudził we mnie wiele emocji. Na początku go lubiłam, jednak kiedy zaczął się zmieniać, bardzo mnie denerwował. Czułam się, jakbym znała go od dawna, tak jak główna bohaterka i po jakimś czasie przestałam go poznawać. Rozumiałam wszystkie emocje, które targały Eureką, ja czułam to samo.
Język autorki zdecydowanie zmienił się na lepsze. Lauren Kate wciąż się rozwija, nie stoi w miejscu jak niektórzy pisarze. Pomiędzy „Upadłymi” a „Łzą” stworzyła kilka książek i doskonale widać różnicę stylu między jedną a drugą lekturą. Jej najnowsze dzieło zostało napisane lekkim piórem, czyta się je płynnie i z nieukrywaną przyjemnością.
W całej powieści znalazłam tylko jeden minus. Akcja rozkręca się dopiero pod koniec, a przez resztę książki niestety stoi ona w miejscu. Nie ma nagłych zwrotów akcji, nie zmroziło mi krwi w żyłach. Mimo to „Łza” bardzo wciąga i niemal nie zauważa się tego mankamentu.
Na szczególną uwagę zasługuje piękne wydanie książki. Okładka jest zjawiskowa i magiczna, kiedy pierwszy raz ją ujrzałam, zachwyciła mnie. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo zostawiło oryginalną, jest naprawdę piękna.
„Łza” niezmiernie przypadła mi do gustu. To ciekawa historia i nawet się nie spodziewałam, że aż tak mi się spodoba. Czytało się ją bardzo przyjemnie, a kiedy skończyłam, poczułam niedosyt. Chciałam wiedzieć, co będzie dalej, za mało tajemnic zostało odkrytych! Już się nie mogę doczekać drugiej części, która ukaże się w następnym roku. Serdecznie polecam i mam nadzieję, że pani Lauren Kate jeszcze nieraz mnie zaskoczy.
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja została napisana dla portalu literatura.juventum.pl
 Za egzemplarz książki dziękuję w/w portalowi!

poniedziałek, 6 stycznia 2014

"Kroniki ciemności. Łowca demonów" Agnieszka Michalska

10 komentarzy:

Autor: Agnieszka Michalska
Tytuł: Kroniki ciemności. Łowca demonów
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2013
Liczba stron: 200

Trzy siostry, Phoebe, Piper i Paige są czarownicami. Wciąż ćwiczą swoje zdolności, aby móc skutecznie walczyć ze złem. Pewnej nocy zostaje zniszczony najpotężniejszy demon, który stanowił ogromne zagrożenie dla świata magii. Dziewczęta mają za zadanie zająć się swoją kuzynką, której matka zginęła w bitwie. Dostają również wyraźny zakaz ujawnienia dziecku tego, że są czarownicami, aż do piętnastych urodzin Katy. Dzień ten wydaje się nastolatce od początku dziwny. Jej kuzynki zachowują się, jakby coś przed nią ukrywały, a podczas przyjęcia dzieje się coś, co na zawsze zmienia jej życie… Jaką rolę odegra w tej walce dobra ze złem? Kto zwycięży? Czy świat znowu będzie bezpieczny?
Agnieszka Michalska to bardzo młoda polska pisarka. Ma osiemnaście lat i mieszka w Czempiniu. W tym roku na rynku wydawniczym pojawił się jej debiut – „Kroniki ciemności”. Na początku miała być to kilkutomowa seria, jednak niedawno autorka poinformowała, że nie będzie kontynuacji. Obecnie Agnieszka jest w trakcie pisania nowej książki – „Echo cierpienia”.
Jak tylko usłyszałam o tej powieści i dowiedziałam się co nie co o fabule, od razu na myśl przyszedł mi serial, który kiedyś od czasu do czasu oglądałam, a mianowicie „Czarodziejki”. Podobieństwo było uderzające, dlatego chciałam przeczytać książkę, aby zobaczyć, czy jest tylko kopią serialu czy może czymś lepszym. Na samym wstępie autorka pisze, że inspirowała się „Czarodziejkami”, lecz w tym dziele opisze historię dziewczyny, którą dołączyła do ich grona. Na początku byłam wzburzona. Nie mam nic przeciwko, kiedy ktoś pisze o dalszych, wymyślonych losach swoich ulubionych bohaterów. Dzięki temu można się naprawdę wiele nauczyć. Ale moim zdaniem wydawanie takiej książki to już przesada. Kupując powieść, ludzie chcą poczytać o czymś nowym, a nie wciąż powielane historie. Na szczęście w „Kronikach ciemności” podobieństwa do serialu szybko się kończą i widać, że autorka posiłkowała się głównie swoimi pomysłami i wyobraźnią.
Bohaterowie zostali niezbyt dobrze wykreowani. Trzy siostry nie zostały wyraźnie przedstawione, tylko na początku znalazł się ich krótki opis, ale szybko zapomniałam która jest którą. Może to być również winą ich bardzo podobnych imion. Natomiast w Katy znalazłam wiele sprzeczności. Przyjaciele i rodzina byli dla niej najważniejsi, poświęcała im życie, ale później twierdziła, że jest w stanie ich porzucić i powstrzymać uczucia, jakimi ich darzy. Próbowała udowodnić samej sobie coś na siłę. Nieco irytował mnie również fakt, iż prawie wszystkie imiona zaczęły zaczerpnięte z serialu. Jest to w sumie mało znaczące, ale wystarczy ruszyć wyobraźnią i znajdzie się wiele innych.
Niestety powieść mnie nie wciągnęła. Często podczas czytania się nudziłam. Nawet walki i nieoczekiwane zwroty akcji mnie nużyły, zamiast zaciekawić. Nie czułam chęci poznania dalszej części historii, mało się w niej działo i nic za bardzo mnie nie zainteresowało.
Język autorki pozostawia wiele do życzenia. Przeszkadzało mi to, że od razu opisywała każdą osobę, miejsce, przez co wszystko zaczynało mi się mieszać. Opisy powinny zostać wprowadzone stopniowo, a bohaterów czytelnik zacznie sam poznawać podczas lektury. Agnieszka Michalska powinna jeszcze wiele ćwiczyć, ale się nie poddawać.
W książce znalazłam kilka podobieństw do innych dzieł. Najczęściej do „Harry’ego Pottera”. Pan Hurley kojarzył mi się z Hagridem, a wątek fałszywej wizji z wizją Harry’ego o Syriuszu. Może tylko tak mi się wydawało, ale podobieństwa były zbyt duże, aby okazało się to przypadkiem.
„Kroniki ciemności. Łowca demonów” to słaba książka. Ciężko znaleźć mi w niej pozytywy, czytając ją bardzo się nudziłam i nie mogłam się doczekać końca. Oczywiście od razu nie skreślam młodej pisarki, chętnie zapoznam się z kolejnymi jej powieściami. To dopiero jej debiut, uważam, że będzie coraz lepiej i tego jej życzę. Tej lektury nie polecam.
Moja ocena: 3/10

Za egzemplarz książki dziękuję portalowi Zaczytajsie.pl
http://zaczytajsie.pl/

piątek, 3 stycznia 2014

"Krąg" Mats Strandberg, Sara Bergmark Elfgren

14 komentarzy:

Autor: Mats Strandberg, Sara Bergmark Elfgren
Tytuł: Krąg
Tytuł oryginału: Cirklen
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 576

Engelsfors to małe i spokojne miasteczko. Każdy zna tam każdego i nigdy nie dzieje się nic dziwnego. Niełatwo się w nim rozwinąć, znaleźć jakąś porządną pracę. W jedynym centrum handlowym większość sklepów jest pozamykana. W tym miejscu mieszka sześć dziewczyn z liceum, na pozór całkiem zwyczajnych. Ich normalne życie zostaje przerwane w dniu, kiedy ich kolega ze szkoły popełnia samobójstwo. Niedługo po tym wydarzeniu nastolatki widzą na niebie krwistoczerwony księżyc i tracą kontrolę nad swoim ciałem. Ktoś lub coś prowadzi je do parku, gdzie dochodzi do ich spotkania. Dowiadują się, że posiadają pewne zdolności, jakich nie mają zwykli ludzie. Jedna może zmuszać innych do zrobienia czegoś, czego nie chcą, inna umie przenosić przedmioty myślami, a kolejne mają dziwaczne sny. Muszą stworzyć krąg i trzymać się razem, aby powstrzymać niebezpieczeństwo, które im grozi.
Mats Strandberg jest szwedzkim pisarzem i dziennikarzem. „Krąg” nie jest jego pierwszą wydaną powieścią, już wcześniej pisał, ale dopiero wspomniany tytuł przyniósł mu sławę. Sara Bergmark Elfgren zadebiutowała książką stworzoną z Matsem, wcześniej natomiast pracowała jako scenarzystka. Oboje zostali nominowani do nagrody Augustpriset dla najlepszych dzieł literackich, jakie ukazały się w Szwecji.
Do przeczytania powieści skłoniło mnie wiele pochlebnych opinii. Prawie każda recenzja, jaką czytałam, była pozytywna i bardzo zachęcała mnie do lektury. Chyba nikt mi się nie dziwi, że podchodziłam do „Kręgu” z wielkim entuzjazmem. I jak książka wypadła w moich oczach? Rozczarowałam się czy wręcz przeciwnie?
Początkowo podczas czytania poczułam się oszukana. To nie było to, z czym wiązałam nadzieję. Chciałam w końcu poczytać coś porządnego o magii, czarownicach, a do tej pory nie trafiałam na nic wartego uwagi. Akcja zbyt wolno się rozwijała. Zanim dziewczęta się w końcu spotkały, ja zdążyłam się już zniecierpliwić. Jednak im dłużej czytałam, tym bardziej powieść mi się podobała. Po około dwustu stronach tak mnie wciągnęła, że cały dzień siedziałam przy lekturze i nie zdołałam się od niej oderwać.
Zżyłam się z sześcioma głównymi bohaterkami. Na początku obawiałam się, że będą mi się mylić, że będą do siebie bardzo podobne, lecz pozytywnie się zaskoczyłam. Każda z dziewczyn miała zupełnie inny charakter, inne problemy, moce. Najbardziej polubiłam Minoo za jej zaangażowanie i inteligencję, jest dla mnie także najbardziej intrygującą postacią. Na nie mniejszą sympatię zasłużyła także Rebecka. Żałuję, że tak rzadko pojawiała się w książce.
Autorzy poruszyli w swojej powieści kilka ważnych tematów. Jednym z nich jest znęcanie się nad rówieśnikami w szkole. Ukazali, jak to może wpłynąć na osoby, które są krzywdzone. Kolejną sprawą jest śmierć bliskich osób i radzenie sobie z zaistniałą sytuacją. Pisarze umiejętnie wpletli te wątki do książki, nie są przedstawione w sposób przesadny czy sztuczny, lecz bardzo realnie.
Mats Strandberg i Sara B. Elfgren dobrze się ze sobą zgrali, pisząc powieść. Często bywa tak, że kiedy dwóch autorów tworzy coś razem, w niektórych momentach widać różnice stylu i pewien chaos, a w tym przypadku wydawało mi się, jakby „Krąg” pisała jedna osoba. Książka wiele na tym zyskała, a pisarzom należą się brawa.
Powieść była pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. Kiedy już domyślałam się, kto za tym wszystkim stoi, okazywało się, że nie byłam nawet bliska prawdy. Myślałam tak, jak chcieli autorzy, zmylili mnie i zaskoczyli odkrywanymi sekretami, przedtem trzymając w napięciu.
„Krąg” to bardzo dobra historia. Może nie taka, jakiej się spodziewałam, ponieważ wyobrażałam sobie zupełnie co innego, ale czuję się pozytywnie zaskoczona. Jak dla mnie było za mało magii, ale to tylko jeden z niewielu minusów. Już się nie mogę doczekać drugiej części. Serdecznie polecam.
Moja ocena: 7/10

Recenzja została napisana dla portalu literatura.juventum.pl

środa, 1 stycznia 2014

Zapowiedzi styczniowe

7 komentarzy:
2 stycznia
Autor: Aubrey Clark
Tytuł: Pamiętniki wampirów. Księga 9: Bez słów
Elena, Stefano i Damon nie są już razem. A czeka ich walka, która odmieni nie tylko ich losy, lecz losy całego ich świata…
Elena: wszystko się dla niej zmieniło, odkąd serce Stefano, jej największej miłości, przestało bić.
Stefano: zginął z ręki naukowca, który stworzył nową rasę wampirów. Przy ich pomocy chce zapanować nad światem i zrobi wszystko, by dawne wampiry zniknęły z powierzchni ziemi.
Damon: teraz, po śmierci Stefano, jest następnym celem uczonego. Lecz nie zamierza poddać się bez walki. I marzy o zemście.
Elena rozpoczyna szaleńczy wyścig z czasem, by znaleźć klucz do zniszczenia tych przerażających istot, zanim skrzywdzą każdego, kogo kocha…
Od April: Moim zdaniem nie ma już sensu wydawać kolejnych tomów, treść jest bardzo naciągana i wręcz bezsensowna, a poza tym pisze już zupełnie inny autor, a nie pani Smith... Ja zamierzam doczytać tylko do tej części, którą pisała ona, ponieważ pierwsza bardzo mi się spodobała.
Autor: Rachel Caine
Tytuł: Wampiry z Morganville. Księga 11: Światło dnia
Morganville zmieniło się… w śmiertelną pułapkę dla nieśmiertelnych.
Coś wydarzyło się w Morganville pod nieobecność Claire i jej przyjaciół. Miasto wydaje się bardziej czyste, radosne, ale Claire, Shane, Michael, Jesse i reszta zaraz po przyjeździe są zatrzymani przez policję i brutalnie rozdzieleni. Ludziom wolno pozostać w mieście, za to nieumarli znikają, wywiezieni w nieznanym kierunku…
Coś niedobrego dzieje się również z Shane’em. Cudowny chłopak Claire niepokojąco się zmienia…
Miastem rządzi teraz fundacja Światło Dnia. Obiecuje mieszkańcom coś, o czym zawsze marzyli – przyszłość bez wampirów. To brzmi jak wyzwolenie, lecz prawda jest o wiele bardziej przerażająca. A Claire odkrywa, że musi znaleźć sposób, by uwolnić swoich nieśmiertelnych przyjaciół, zanim dla wampirów z Morganville zapadnie wieczny zmierzch…
Od April: Tę serię bardzo lubię, była ona jedną z moich pierwszych o wampirach. Co prawda na razie stanęłam na piątej księdze, ale zamierzam przeczytać wszystkie :)

10 stycznia
Autor: David Marti
Tytuł: Czarownice z Arnes
Rok 1533. W małym miasteczku Arnes położonym pośród oszałamiającej przyrody lasów i gór Terra Alta, María, młoda i silna dziewczyna, rodzi swoje pierwsze dziecko, córkę Lunę. Niezmiernie szczęśliwa babcia Magdalena, doświadczona akuszerka i zwolenniczka dobroczynnych sił natury, chce powitać swoją wnuczkę pradawną modlitwą, pełną mocy i mądrości. Popełnia jednak fatalny w skutkach błąd: jej słowa słyszy stary proboszcz, który jest zdolny do wszystkiego, by wyplenić herezję. Gdy Luna dorasta, przechodzi inicjację dzięki Maríi i tajemniczemu tekstowi, Księdze Wiedzy Tajemnej, kompendium całej wiedzy, magicznej i naturalnej, która na przestrzeni wieków przechodziła z pokolenia na pokolenie. Jednak matka i córka, a także cała ich dawna mądrość są w niebezpieczeństwie. Ograniczenie i fanatyzm rozprzestrzeniają się po tych ziemiach, a oskarżenia o czary powoli nadciągają do miasteczka. Jako godne dziedziczki swojego rodu, Luna i María muszą chronić tę sekretną księgę i kontynuować tradycję, choćby groziła im za to śmierć na stosie.
Od April: Okładka jest po prostu okropna i jak tylko na nią spojrzałam, odechciało mi się czytać opisu. Jednak się do tego zmusiłam i doszłam do wniosku, że mogę dać tej książce szansę :)

13 stycznia
Autor: Sara Shepard
Tytuł: Nigdy, przenigdy
Niewiele pamiętam ze swojego życia, pozostały zaledwie przebłyski wspomnień. Wiem jedno: nie tak dawno miałam wszystko – wspaniałych przyjaciół, cudownego chłopaka i kochającą rodzinę. Teraz Emma, moja siostra bliźniaczka, zajęła moje miejsce i desperacko próbuje rozwikłać zagadkę mojego zniknięcia. Jednak czuje, że ktoś śledzi każdy jej ruch…
Od April: Nie czytałam jeszcze pierwszej części, ale zamierzam w najbliższym czasie to zmienić :) Bardzo lubię Sarę Shepard za serię "Pretty Little Liars" i mam nadzieję, że "The Lying Game" okaże się tak samo dobre, a może nawet jeszcze lepsze ;)






14 stycznia
Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Zabójczyni i Czerwona Pustynia
Celaena Sardothien, zabójczyni znana na całym kontynencie, wyrusza w podróż, która ma odmienić jej życie. Okaleczona i upokorzona przez swojego Mistrza, zostaje wysłana na szkolenie daleko na południe, do sessiz suikast – okrytych złą sławą Milczących Zabójców. By wypełnić zadanie, Celaena musi zdobyć list polecający od samego Niemego Mistrza, a nie będzie to łatwe zmuszona będzie stawić czoła nie tylko morderczym przygotowaniom, ale również zabójczemu dla przybysza z dalekiej północy pustynnemu klimatowi.
Od April: Nie zdążyłam przeczytać jeszcze pierwszej części, "Szklanego tronu", ale słyszałam, że jest bardzo dobra. Te krótkie nowele mnie do siebie nie przekonują, ale ocenię, jak przeczytam :)




15 stycznia
Autor: Javier Ruescas
Tytuł: Play
Dwaj bracia różni jak dzień i noc. Jeden wielki przekręt.
Aaron i Leo wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego. Aaron jest wrażliwy i zamknięty w sobie. Leo marzy o byciu gwiazdą. Aaron ma złamane serce. Leo walczy z całym światem. Aaron fantastycznie śpiewa, komponuje i nagrywa piosenki, nie ma jednak odwagi dzielić się nimi ze światem. Leo zrobi dosłownie wszystko, by tylko zaistnieć w show biznesie.
Kiedy Leo odkrywa nagrania brata, wpada na szalony pomysł, którym nie ma zamiaru dzielić się z Aaronem. Równanie jest proste: świetny głos Aarona + rewelacyjny wygląd Leo = wielka popularność.
Już niebawem nakręcony chałupniczą metodą teledysk z Leo w roli głównej podbija You Tube.
Gdy Aaron, wciąż przeżywający utratę ukochanej Dalili odkrywa, co zrobił jego brat, nie jest zachwycony. Dość szybko jednak daje się przekonać do udziału w przekręcie, który, być może, pozwoli mu odzyskać uczucie dziewczyny.
Od April: Bardzo mnie ciekawi ta historia i chętnie ją przeczytam. Może to być niezła młodzieżówka.

Autor: Alexandra Monir
Tytuł: Poza czasem
Kiedy rodzinę Michele Windsor dotyka tragedia, dziewczyna zmuszona jest przeprowadzić się z Los Angeles do Nowego Jorku, gdzie mieszkają jej bogaci i arystokratyczni dziadkowie, których nie poznała nigdy wcześniej. W ich starym, pełnym rodzinnych sekretów domu przy Fifth Avenue, Michele odkrywa największą tajemnicę: dziennik jednej z jej przodkiń, który ma niesamowitą moc: przenosi ją w czasie do 1910 roku, kiedy to został napisany. Tam, na wytwornym balu maskowym, Michele poznaje młodego mężczyznę o intensywnie niebieskich oczach, który przez całe życie nawiedzał ją w snach. Zakochuje się w nim i rozpoczyna romans nie z tego świata.
Michele zaczyna prowadzić podwójne życie, próbując zachować równowagę pomiędzy swoim współczesnym, szkolnym życiem a ucieczkami w przeszłość. Kiedy jednak dokonuje straszliwego odkrycia, musi udać się w podróż w czasie, by uratować chłopaka, którego pokochała i zakończyć poszukiwania, które zdecydują o jej losie.
Od April: Zakochałam się w tej okładce <3 Jest piękna! Książka też zapowiada się fantastycznie. Nie mogę się doczekać, kiedy ją przeczytam, podchodzę do niej bardzo entuzjastycznie i mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie ^^

Autor: Rick Yancey
Tytuł: Badacz potworów
Są to tajemnice, których dotrzymałem. Powierzono mi je, a ja nigdy nie zdradziłem pokładanego we mnie zaufania. Jednakowoż ten, który mi je powierzył, nie żyje już i to od ponad czterdziestu lat. Ten, dzięki któremu poznałem owe tajemnice… Ten, który mnie ocalił… I za którego sprawą ciąży nade mną klątwa.
Tak zaczyna się opowieść Willa Henry’ego, sieroty i asystenta doktora, który pod przykrywką zwykłej pracy oddawał się nietypowej pasji: tropieniu potworów. Wychowany na brudnych ulicach mrocznego, okrytego wieczną mgłą miasta, Will szybko przywykł do pracy w trudnych warunkach. Nocne wezwania, szemrane interesy, dziwne układy z grabarzami – wszystko to mieściło się w zakresie normy. Pewnej nocy na stół w laboratorium trafiło częściowo pożarte ciało młodej kobiety. To wtedy po raz pierwszy Will zobaczył stworzenie zwane antropofagiem, istotę żywiącą się ludzkim mięsem.
Wyglądające jak ucieleśnienie nocnych koszmarów, antropofagi nawet w niewielkiej licznie stanowią śmiertelne zagrożenie. Gdy zaczną się rozmnażać i polować, żadna siła nie będzie w stanie ich powstrzymać. Will i jego mistrz muszą stanąć oko w oko z potworami, w które nie wierzy żaden rozsądnie myślący człowiek.
Od April: Książka Ricka Yancey'a! Nie mogę nie przeczytać!

Autor: N.K. Jemisin
Tytuł: Zabójczy księżyc
W pustynnym mieście-państwie Gujaareh jedynym prawem jest spokój. Porządek utrzymują kapłani bogini snu, zwani zbieraczami – zbierają sny obywateli, leczą chorych i rannych, prowadzą śniących w życie wieczne… Nie zważając na to, czy śniący się na to zgadza. Kiedy Ehiru – najsławniejszy z miejskich zbieraczy – otrzymuje zlecenie pobrania snów kobiety, przysłanej do Gujaarehu z misją dyplomatyczną, niespodziewanie dla samego siebie zostaje wciągnięty w spisek, który może doprowadzić do wybuchu niszczącej wojny.
Tak zaczyna się zakrojona na ogromną skalę opowieść o cywilizacji, imperium, wojnie, religii… i królestwie snów. Pierwsza część dwutomowego cyklu, który w zgodnej opinii krytyków i czytelników tchnął nowe życie w nieco już skostniały gatunek fantasy.
Od April: Zazwyczaj nie przepadam za takimi książkami, ale wątek ze snami wydaje się interesujący, więc może dam jej szansę.

Autor: C.C. Hunter
Tytuł: Urodzona o północy
Życie Kylie Galen zdaje się walić w gruzy. Umiera jej ukochana babcia, rzuca ją chłopak, jej rodzice się rozstają, a w dodatku ciągle widuje dziwną postać, której nikt poza nią zdaje się nie zauważać… Pewnego wieczora Kylie Galen ląduje na nieodpowiedniej imprezie z nieodpowiednimi ludźmi i to zmienia jej życie na zawsze. Matka wysyła ją do Wodospadów Cienia – na obóz dla trudnej młodzieży. Sformułowanie „trudna” jednak niezupełnie określa jej współobozowiczów. Okazuje się, że wraz z nią mieszkają tu wampiry, wilkołaki, zmiennokształtni, czarownice, elfy i inne nastolatki o ponadnaturalnych zdolnościach. Nikt nie wie jednak, jakie umiejętności ma Kylie… Jakby życie nie było wystarczająco skomplikowane, na scenie pojawiają się Derek i Lucas – półelf i wilkołak, którzy zajmują znaczące miejsce w życiu i sercu Kylie.
Od April: Wygląda trochę banalnie i schematycznie... Ale mimo wszystko chcę ją przeczytać i przekonać się, czy jest taka słaba, jak mi się wydaje.

Autor: Tamora Pierce
Tytuł: Magia złota
Becca Cooper nie jest już szczenięciem – jest jednym z psów, pełnoprawnym członkiem Gwardii. Jej zadaniem jest strzec porządku w Corus. Jednak obowiązki psów nie ograniczają się tylko do patrolowania ulic. Nieoczekiwanie problemem stają się nie przestępcy, ale fałszywe monety, które zalewają miasto.
Becca i Goodwin wyruszają do Coynn, portowego miasta, skąd pochodzi fałszywe złoto. Tak, wśród szulerów, łajdaków i handlarzy, spotykają czarującego Dale’a Rowana, mężczyznę zdolnego zawrócić w głowie każdej kobiecie. Choć Becca nie jest odporna na urok Rowana, nie pozwoli, by uczucia przeszkodziły jej w wykonaniu zadania.
Od April: Od dłuższego czasu mam w planach pierwszą część, bardzo mnie ona intryguje. Musi, musi, musi mi się spodobać!

Autor: Caitlin R. Kiernan
Tytuł: Tonąca dziewczyna
India Morgan Phelps – dla przyjaciół Imp – to schizofreniczka. Nie ufa już własnemu umysłowi, albowiem święcie wierzy, że wspomnienia w jakiś sposób ją zdradziły, zmuszając do zakwestionowania własnej tożsamości.
Zmagając się ze swą percepcją rzeczywistości, Imp musi odkryć prawdę na temat spotkania z bezlitosną syreną albo bezradnym wilkiem, który przybył do niej pod postacią dzikiej dziewczyny – albo może z żadną z tych istot, lecz czymś znacznie, znacznie dziwniejszym…
Od April: Bardzo, bardzo, bardzo chcę!!!

Autor: Jeff Noon
Tytuł: TV Ciał0
Witamy w nowym interfejsie.
TV Ciał0 opowiada historię Noli Blue: młodej gwiazdy pop, dziewczyny, której każdy zazdrości i której towarzystwa pragną wszyscy. Ma talent, ma przeboje, ma międzynarodową sławę, ma wszystko czego zapragnie.Jednakże, kiedy zaczyna odbierać własną skórą programy telewizyjne, los porywa ją w podróż daleko poza granice pop-gwiazdorstwa, do którego przygotowywała się całe życie.
Opowieść o Frankensteinie dla pokolenia „X-Factor”. TV Ciał0, przesycone tą samą obecnością pasożytniczych mediów, które żywią się Nolą, jest jedną wielką reklamą lirycznego mistrzostwa Noona, a reklama ta mnoży się na wszystkich pasmach jak wirus.
Od April: Zapowiada się baardzo ciekawie i nie mogę się doczekać, kiedy ją przeczytam :) 


21 stycznia
Autor: Terry Pratchett, Stephen Baxter
Tytuł: Długa wojna
Jeden świat to za mało…
Długa Ziemia stoi otworem. Ludzkość rozprzestrzeniła się po niezliczonych światach, a flotylle sterowców łączą je, wspomagając wyprawy badawcze, wymianę handlową i rozwój kultury.
Jednak gdy cała ludzkość kształtuje Długą Ziemię, ona sama też wpływa na ludzi. A zbliża się punkt kolizji kilku ważnych kryzysów.
Ponad milion kroków od oryginalnej Ziemi Podstawowej, wyrasta nowa Ameryka – młody naród, który dość ma słuchania Podstawowego Rządu.
Trolle – pełne gracji stworzenia obdarzone świadomością zbiorową, których pieśń rozbrzmiewała kiedyś na całej Długiej Ziemi – wobec niepowstrzymanego marszu ludzkości zaczynają milknąć… i znikają.
To Joshua Valienté, który – w towarzystwie wszechwiedzącej istoty znanej jako Lobsang – przed laty zbadał te równoległe światy. I do Joshuy Valienté Długa Ziemia zwraca się teraz o pomoc. Ponieważ pojawia się całkiem realna groźba wojny…
…wojny, jakiej ludzkość jeszcze nie prowadziła.
„Długa wojna” to druga po „Długiej Ziemi” powieść powstała w wyniku współpracy twórcy Świata Dysku Terry’ego Pratchetta ze znanym autorem science fiction Stephenem Baxterem.
Od April: Nie czytałam jeszcze żadnego dzieła Pratchetta, ale mam je w planach. "Długa ziemia" bardzo mnie intryguje, więc chyba od niej zacznę :)
29 stycznia
Autor: Philippa Gregory
Tytuł: Krucjata
Z Europy do Ziemi Świętej wyrusza dziecięca krucjata prowadzona przez charyzmatycznego przywódcę. Luca Vero, członek tajnej organizacji o nazwie Zakon Ciemności, której zadaniem jest szukanie znaków zwiastujących nadejście końca świata, musi sprawdzić, czy wyprawa ma szanse powodzenia. W dochodzeniu pomagają mu przyjaciel Freize oraz dwie odważne dziewczyny – Izolda i Iszraq.
Od April: I znów: nie czytałam jeszcze pierwszej części, ale mam ją w planach :)







31 stycznia
Autor: Jennifer E. Smith
Tytuł: Tak wygląda szczęście
Graham Larkin oraz Ellie O’Neill poznają się – choć tylko wirtualnie – gdy Graham przypadkowo wysyła do Ellie dwa e-maile w sprawie swojej domowej świnki, Wilbura. Dwoje siedemnastolatków nawiązuje internetową znajomość, mimo że mieszkają na dwóch krańcach kraju i nawet nie znają swoich imion. W błyskotliwej korespondencji dzielą się szczegółami ze swojego życia, lecz nie mówią sobie wszystkiego. Graham nie wie o tajemnicy ukrytej w drzewie genealogicznym Ellie, a ona jest nieświadoma życia Grahama w świetle reflektorów. Splot okoliczności sprawia, że ich znajomość przenosi się z sieci do rzeczywistości. Lecz czy ludzie z tak różnych światów mogą być razem?
Od April: Zapowiada się interesująco, chętnie przeczytam :)